15 Paź 2007, 14:33
Arek Łyjak

Ostatnio bardzo często zastanawiam się jak bardzo "fizyczny" jest
świat, który zwyczajowo przyjęło się nazywać "rzeczywistością
fizyczną". Kiedy rozglądam się wokół siebie i zdaję sobie sprawę, że
rzecz, która teraz jawi mi się jako drzewo z pięknym konarem, dla
innych może być wręcz badylem do przerobienia na papier toaletowy!
Coś, co mnie bulwersuje - na twarzy innych może malować cień
zadowolenia a nawet podniecenia i odwrotnie?

Nie ma jednej takiej rzeczy na świecie, która byłaby taka sama dla
wszystkich. Jedna rzecz jest w tylu egzemplarzach, ilu ludzi się jej
przygląda. Powiedz mi jak pachnie róża? Albo odpowiedz na pytanie: Czy
drzewo, które samo upada w środku wielkiej puszczy czyni jakiś hałas?

A teraz sprawdźmy czy faktycznie ten hałas jest. Słyszę pytanie: "Czy
drzewo, które samo upada w środku wielkiej puszczy czyni jakiś
hałas?", wyobrażam sobie całe zdarzenie, słyszę zatem dźwięk, widzę
oczami wyobraźni ten wielki huk upadającego drzewa! Czy naprawdę to
widzę czy może PRZYPOMNIAŁEM sobie takie doświadczenie, które kiedyś
widziałem w TV lub nawet będąc w lesie? Skąd mam wiedzieć czy drzewo
to upadło z hałasem? Oczywiście wiem to, ponieważ MUSI ono tak upaść,
bo tak mam ZAKODOWANE w głowie...

Cały nasz świat jest tym, czym nam się WYDAJE, że jest. Wszystko
przechodzi przez pryzmat naszych przekonań i doświadczeń - nasz
osobisty wewnętrzny FILTR. To najlepsze miejsce, aby zadać sobie
pytanie: Co na tym świecie jest zatem prawdą a co nie jest? Czy muszę
wierzyć w to co wierzą wszyscy czy nie? Jeśli nie to czy spotka mnie
za to jakaś kara? Czy jestem pieprzonym konformistą czy mam siłę i
odwagę sprzeciwić się panującym poglądom i opiniom? Czy ja też mogę
sam tworzyć swój własny świat czy muszę iść razem ze stadem do
nibylandu zwanego rajem? Rajem, którego chyba nikt nie widział a
wszyscy chcą wierzyć, że jest.

Niestety nie rodzimy się zbyt świadomi rzeczywistości fizycznej i
niestety musimy, dorastając, akceptować to czym nas "karmią" rodzice,
znajomi i całe otoczenie. Im bardziej jesteśmy świadomi zaczynamy
dostrzegać różnice w tym "kim jesteśmy" a tym co nam "zapakowano" do
głowy jako wzorzec do naśladowania. Jako nastolatek każdy przechodzi
jakąś formę buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu, tylko najbardziej
ciotowate jednostki grzecznie buntują się same przeciwko sobie,
tłumiąc naturalne instynkty od własnego JA. Wszędzie są te wzorce!
Ludzie czy nie znudziły wam się już te wszystkie WZORCE? Czemu ludzie
tak bardzo boją się zmian, że są w stanie zrobić chyba wszystko, żeby
w ich życiu się nic nie zmieniło! Niech się zmienia cały świat, ale ja
nie chcę brać w tym udziału, myśli zdecydowana większość ludzi -
inaczej mówiąc i cytując wspaniałomyślny cytat z muru - "Kopernik
wstrzymaj Ziemię - ja WYSIADAM".

Bardzo trafnie podsumował to R. Monroe stwierdzeniem, że:

"Niemniej wszystkie nasze zmartwienia i wojny dotyczą zmian. Boimy
się, że coś się może wydarzyć lub przeciwnie, że nie wydarzy się nic.
Walczymy, aby zapobiec zmianom lub by przyspieszyć ich proces.
Jednakże cokolwiek robimy, zmiana jest w stu procentach gwarantowana.
Jedyną niewiadomą stanowi jej szybkość. Powolną zmianę zwiemy
ewolucją, szybką zaś rewolucją. Zmiany są streszczeniem Nieznanego ?
największego z motorów napędowych strachu."

Czego my się właściwie tak boimy? Mamy solidne podstawy egzystencji,
stworzyliśmy super technologie, systemy, ale chyba zapomnieliśmy o
podstawach na jakich to wszystko powstało, inaczej rzekłszy: stoimy na
kartce papieru pod, którą jest twarde biurko mające na celu
wytworzenie iluzji "twardego podłoża", ale nikt nigdy się nie zapytał
czy tę kartkę ktoś inny może nagle zechcieć spod nas wyciągnąć?... Jak
na ironię, jeśli zrobi to szybko uratuje nas tzw. zasada bezwładności,
ale jeśli zrobi to wolniej? Dlaczego to wszystko się właśnie tak
odbywa?

Przypomina mi się "definicja" jednego kilograma, która mówi, że jest
to WZORZEC ważący dokładnie 1kg i jest przechowywany w Sevres pod
Paryżem. Może to być ciekawy przykład na "składnik systemu". Po co
włamywać się do najbardziej zaszyfrowanych twierdz cyfrowych Pentagonu
czy snuć plany najbardziej wyrafinowanych przewrotów politycznych jak
wystarczy zwyczajnie zamienić wzorzec 1kg na 1kg i 23dkg!!! Świat
OSZALEJE. Kto się spodziewa takiego numeru? Chyba nikt. Po obejrzeniu
"Szklanej Pułapki nr 4" z panem Bruce'm Willis'em as starring, który
de facto i jak zwykle ma jakieś ojcowskie problemy oraz porusza się na
planie w stylu a'la Czaki Norris-McGyver, mamy na myśli niewyobrażalne
wręcz katastrofy pokroju cyber-końca świata. Ludzie kochani, żeby
zginąć można wcale z domu nie wychodzić.

Wracając do tego nieszczęsnego kilograma... Pochowajmy wszystkie tzw.
"wzorce świadki", będące - (dla niewtajemniczonych) - wiernymi kopiami
oryginału. Potem należy sukcesywnie, ale miarowo starać się aby taki
nowy "wzorzec" zaczął zwyczajnie obowiązywać... Z drugiej strony kto
powie jak można zrobić kopię oryginału? Przecież kopia zawsze coś
straci do pierwowzoru. Parę razy "buchnąć" z muzeum oryginał i po
jakimś czasie "przywracania" z kopii będziemy mięli 1kg + - 1dkg. Boże
kochany mam nadzieję, że nikt nie skubnie tego pomysłu, do tego
jeszcze zamieniłby 1Volt na 1,12Volta i koniec świata. Ludzie pójdą do
sklepu po cukier, ci najbardziej skrupulatni zważą na swoich domowych
wagach (tu się pewnie uśmiechają ci, którzy twierdzą, że wagi domowe
nie mają takiej dokładności, ale jeśli wcześniej pójdzie fama, że coś
nie gra ludzie ręką przytrzymają wskazówkę na wadze ( taka już jest
ludzka natura...) i już wykryją podstęp! Pójdą kłócić się że
sprzedawcą, ktoś inny podsłucha i też zacznie się kłócić. Skoro dwie
osoby kłócą się o to samo znaczy się mają rację, nie? Pewnie, że mają.
Ci bardziej cwani widząc jak motłoch bezwiednie i bez zastanowienia
przyjmuje kit jako superlatywę wszystkiego i wizję lepszego
społeczeństwa, wykorzystuje to do własnych celów. Na bzdurze powstaje
imperium głupców. Kto się kiedyś zastanawiał na ile PRAWDZIWE jest to,
w co postanowił uwierzyć? Na ile ktoś jest odważny, aby otwarcie
stanąć twarzą w twarz z samym sobą i otwarcie zadać sobie dwa bardzo
osobiste pytania:

Dlaczego robię to, co robię?
Dlaczego MYŚLĘ, tak jak myślę?

Dlaczego rodzaj ludzki tak uwielbia komplikować sobie życie? Zamiast
wziąć sobie zwyczajnie od życia to czego chce lub/i potrzebuje, tworzy
tak zmyślne oraz skomplikowane teorie oraz sposoby na zdobycie tego,
co mogliby mieć na wyciągniecie ręki, że sam się potem w tym gubi!
Umiera twórca teorii, nikt inny go wcześniej nie rozumiał. Powstał
dogmat/reguła/zasada. Ludzie zaczynają w to wierzyć, świat taki się
staje. Mijają setki a może i tysiące lat, z pokolenia na pokolenia
mity mieszają się coraz bardziej z faktami. Kto teraz wie, co jest
Prawdą a co bzdurą? Co by było gdyby można było UMÓWIĆ się, że od
TERAZ obowiązują inne zasady? Kto potrafi uwierzyć, że świat można
zmienić zmieniając swoje myślenie? Rozpatrzmy to na podstawie tego, co
już wiemy...

Modlitwa, cóż to takiego... Każdy mieszkaniec Ziemi zna to słowo, lecz
niewielu zna jego znaczenie w takim sensie, w jakim zostało ono być
może po raz pierwszy wypowiedziane. Każda religia ma swoje magiczne
zaklęcia, każda niemalże religia/doktryna pielęgnować musi niesłychane
farmazony w umysłach wierzących, że jest jedyną słuszną i
niepodważalną oraz prawdziwą. Nie jest już ważne czy jest słuszna dla
samej siebie czy też już nie, chodzi o to, że System tego wymaga ze
względu na własne bezpieczeństwo oraz przetrwanie. Właśnie takim ?
systemem? jest religia i co tu należy jednoznacznie powiedzieć ? wiara
a religia/wyznanie, to są dwie różne rzeczy!

Z biegiem czasu ta tak bardzo znacząca różnica uległa zatarciu. Możemy
zapytać kogoś jakiej jest "wiary", ten ktoś może odpowiedzieć, że jest
to: katolicyzm, buddyzm czy islam, albo może i nawet
"sadomasosIZM" (zresztą można dodać tutaj wiele więcej wyrazów
zakończonych na "izm",np. debilIZM, idiotISM etc). Wiara jest tak
naprawdę zdolnością/właściwością umysłu do Tworzenia a nie
przynależnością do czegokolwiek...

Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i
rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że
stanie się to, co mówi, spełni mu się".

O tym czym jest "wiara" dyskusja powinna być już dawno priorytetowym
zagadnieniem każdego człowieka indywidualnie. Dlaczego? Ponieważ to my
wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co się dzieje wszędzie wokół
nas oraz w życiu każdego z osobna, ale to my sami wytworzyliśmy
wszelkie systemy wiary, aby zawsze móc zgonić winę za własne lenistwo
oraz niewiedzę na coś, czego nikt nigdy nie widział, ani nie słyszał.
Jak kiedyś ludzie ulali złotego cielca tak teraz robią dokładnie to
samo, lecz w innej formie. Nasze własne lenistwo doprowadzi nas w
końcu do samounicestwienia. Na myśl przychodzą mi wszystkie nowinki
techniczne takie jak np. transakcje bezgotówkowe czy komunikacja
elektroniczna. Przecież to nic innego jak inteligentne tworzenie
społeczeństw rodem z Matrix'a. Proszę sobie wyobrazić, że któregoś
dnia zamiast gotówki będziemy płacić tylko sms-em, bądź w podobny
sposób. Czy to coś złego? Niekoniecznie, ale zapałki w rękach dzieci
mogą służyć do całkiem innych celów niż zamierzone?

Jawi się to tak ślicznie, że co niektórzy zamarzą o papierze
toaletowym, który sam wyciera d... oraz wysyła śmierdzącą "próbkę"
g... do analizy oraz po minucie nad zlewem wyświetla wynik. Zdaję
sobie sprawę, że ...

więcej »




15 Paź 2007, 15:42
jagen


Modlitwa, cóż to takiego... Każdy mieszkaniec Ziemi zna to słowo, lecz
niewielu zna jego znaczenie w takim sensie, w jakim zostało ono być
może po raz pierwszy wypowiedziane.



Według mnie to zwracanie się do Boga, który stworzył człowieka, jest
wyżej od człowieka, wie lepiej od człowieka, prowadzi człowieka. I
nawet, gdy ten Bóg był wymyślony przeze mnie to i tak spełnia powyższe
funkcje, czyli dokonuje rzeczy niemożliwych dla mnie, choćbym się
napinał. :))
Możesz Go sobie traktować, jako narzędzie doskonalsze od swojego
twórcy -człowieka, które zawsze będzie o krok przed człowiekiem. Do
takich wniosków doszli starożytni. A dla Boga to rybka, co o nim
myślisz, bo jak zapewne wiesz jest od człowieka doskonalszy i gdyby mu
to przeszkadzało to byś tak nie pomyślał, a może jest na tyle
cierpliwy, że poczeka, aż poznamy siebie abyśmy poznali Jego.
Ja osobiście, oczywiście, wierzę, że jest Bóg prawdziwy, bo nie ma co
się oszukiwać, duch człowieka jest za słaby na pewne sprawy bardziej
rzeczywiste niż człowiek, którego definiuje np. jego historia czyli
np. czas.

Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i
rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że
stanie się to, co mówi, spełni mu się".



No, ale zaraz zjawi się jakiś psia jucha "buddysta" albo "ufol", który
ci za ten czyn wystawi karmę, rachunek i skaże na 40 albo 300 tysięcy
bleble czegoś tam.. :-))

Przypominają się mi się teraz starożytne cywilizacje, które wyginęły
ponoć będąc super rozwinięte. Jak to możliwe? Czyżby sam Bóg wyjrzał
zza chmur i w wielkim gniewie, jednym zamaszystym ruchem ręki
zdmuchnął wszystkich z powierzchni ziemi?



Może po prostu doznały oświecenia? Albo przeniosły się gdzieś wyżej..
albo głębiej.. A może to wcale nie jest skokowe? A może nigdy ich nie
było?

| Ludzie uciekają od samych siebie. Na wszystko chcą mieć gotowa
pigułkę! Ale z drugiej strony skąd maja wiedzieć komu i czemu maja
wierzyć?

Uwierz SOBIE...



Jest jeszcze gorzej. Ludzie nie tylko nie wiedzą komu i czemu wierzyć,
ale nawet nie pozwalają sobie wierzyć, a co gorsze innym też nie
pozwalają na to, aby wierzyli sobie. To chyba ma jakiś związek z
modelem centralnym.

[..]

No, to skoro już sobie wierzysz i nie czujesz wątpliwości w sercu
mógłbyś naprawić mi zęby?
Bo ja jakoś sobie nie dowierzam. No, wymyślam różne rzeczy, buduję
miasta, tworzę bogów, a zęby mam stale takie same.. ;-)))


15 Paź 2007, 15:52
jagen

Czy Wieża Babilion i wielorasowość na ziemi to elementy tej samej
kosmicznej układanki?

16 Paź 2007, 04:51
sundayman

No, to skoro już sobie wierzysz i nie czujesz wątpliwości w sercu
mógłbyś naprawić mi zęby?
Bo ja jakoś sobie nie dowierzam. No, wymyślam różne rzeczy, buduję
miasta, tworzę bogów, a zęby mam stale takie same.. ;-)))

Jagen, bóg od zębów nazywa się STOMATOLOG... ma nawet swoje świątynie...
poszukaj.

pozdr.




17 Paź 2007, 08:22
Arek Łyjak



| Modlitwa, cóż to takiego... Każdy mieszkaniec Ziemi zna to słowo, lecz
| niewielu zna jego znaczenie w takim sensie, w jakim zostało ono być
| może po raz pierwszy wypowiedziane.

Według mnie to zwracanie się do Boga, który stworzył człowieka, jest
wyżej od człowieka, wie lepiej od człowieka, prowadzi człowieka. I
nawet, gdy ten Bóg był wymyślony przeze mnie to i tak spełnia powyższe
funkcje, czyli dokonuje rzeczy niemożliwych dla mnie, choćbym się
napinał. :))



Napinaj sie a Bog cie wy... nagrodzi;-)

Możesz Go sobie traktować, jako narzędzie doskonalsze od swojego
twórcy -człowieka, które zawsze będzie o krok przed człowiekiem. Do
takich wniosków doszli starożytni. A dla Boga to rybka, co o nim
myślisz, bo jak zapewne wiesz jest od człowieka doskonalszy i gdyby mu
to przeszkadzało to byś tak nie pomyślał, a może jest na tyle
cierpliwy, że poczeka, aż poznamy siebie abyśmy poznali Jego.
Ja osobiście, oczywiście, wierzę, że jest Bóg prawdziwy, bo nie ma co
się oszukiwać, duch człowieka jest za słaby na pewne sprawy bardziej
rzeczywiste niż człowiek, którego definiuje np. jego historia czyli
np. czas.



Ciekawe co by bylo gdyby stworzyc Boga na zlozone podobienstwo z
wszystkich wierzen ludzi...

| Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i
| rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że
| stanie się to, co mówi, spełni mu się".

No, ale zaraz zjawi się jakiś psia jucha "buddysta" albo "ufol", który
ci za ten czyn wystawi karmę, rachunek i skaże na 40 albo 300 tysięcy
bleble czegoś tam.. :-))



Myslisz jakos dziwnie pokretnie-konsekwentnie...

| Przypominają się mi się teraz starożytne cywilizacje, które wyginęły
| ponoć będąc super rozwinięte. Jak to możliwe? Czyżby sam Bóg wyjrzał
| zza chmur i w wielkim gniewie, jednym zamaszystym ruchem ręki
| zdmuchnął wszystkich z powierzchni ziemi?

Może po prostu doznały oświecenia? Albo przeniosły się gdzieś wyżej..
albo głębiej.. A może to wcale nie jest skokowe? A może nigdy ich nie
było?



Mozliwe, ze to wszystko bylo niemozliwe...

| Ludzie uciekają od samych siebie. Na wszystko chcą mieć gotowa
| pigułkę! Ale z drugiej strony skąd maja wiedzieć komu i czemu maja
| wierzyć?

| Uwierz SOBIE...

Jest jeszcze gorzej. Ludzie nie tylko nie wiedzą komu i czemu wierzyć,
ale nawet nie pozwalają sobie wierzyć, a co gorsze innym też nie
pozwalają na to, aby wierzyli sobie. To chyba ma jakiś związek z
modelem centralnym.



He he he

[..]

No, to skoro już sobie wierzysz i nie czujesz wątpliwości w sercu
mógłbyś naprawić mi zęby?



Moglbym cie pozbawic zebow, ale czy naprawic? nie wiem;-)

- Mysle, ze to jest cholernie zbyt racjonalne podejscie do sprawy,
skutkujace co najwyzej przepalonymi obwodami w mozdzku i niczym
wiecej, no moze chorymi dywagacjami nie dajacymi nic poza kolejnymi
pytaniami.......

Bo ja jakoś sobie nie dowierzam. No, wymyślam różne rzeczy, buduję
miasta, tworzę bogów, a zęby mam stale takie same.. ;-)))



Ahhhh


17 Paź 2007, 08:23
Arek Łyjak


Czy Wieża Babilion i wielorasowość na ziemi to elementy tej samej
kosmicznej układanki?



A czemu nie?


17 Paź 2007, 08:39
Odbytnica





nie martw sie, przejdzie ci

21 Paź 2007, 21:14
Tomy M.

to może wydać się para ... ale
dzisiaj myślałem bardzo podobnie
i zrobilem nawet spory wykład koledze na
identyczny temat ...

zdziwiony (?)

Tomy M.  www.ansibl.com


22 Paź 2007, 20:38
Jakub A. Krzewicki

poniedziałek, 15 października 2007 21:42. carbon entity 'jagen'

letter:

| Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i
| rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że
| stanie się to, co mówi, spełni mu się".

No, ale zaraz zjawi się jakiś psia jucha "buddysta" albo "ufol", który
ci za ten czyn wystawi karmę, rachunek i skaże na 40 albo 300 tysięcy
bleble czegoś tam.. :-))



Oho, nie wystawi...
Znowu nadinterpretacja.
Wystawi go natomiast ocean wytwarzając falę tsunami.
Górę wrzucisz, fali nie zatrzymasz. Ocean nie będzie gładki.
Karma nie jest jakimś długiem za czyn, tylko jego skutkami.

Żadne działanie nie jest w stanie przerwać tkanki rzeczywistości, zasady
przyczyny i skutku oraz współzależnego powstawania. Możesz bić kijem wodę,
może się rozstąpić jak Morze Czerwone, ale zawsze wróci do równowagi. Taka
jest budowa świata. Możesz być ufolem, buddystą albo jeszcze kim wie bądź,
nie naruszysz zasady przyczyny i skutku, możesz co najwyżej zmodyfikować
jej działanie poprzez takie ustawienie własnego umysłu aby wykorzystać to,
co się stało.

Na karmę można wpłynąć wyłącznie poprzez interakcję własnych myśli i działań
z tym, co się dzieje. Jesteśmy naszymi przeszłymi myślami i działaniami,
nasze obecne myśli i działania są naszą przyszłością. Nasza przyszłość jest
naszymi myślami i działaniami tu i teraz, nie jakimś osobnym rachunkiem za
nie. Wprowadzasz dualizm, fałszywy hiatus pomiędzy pragnieniem a
spełnieniem, który jest iluzją --- przyczyną cierpienia.


23 Paź 2007, 15:35
jagen


poniedziałek, 15 października 2007 21:42. carbon entity 'jagen'

letter:

| Zaprawdę powiadam wam: Ktokolwiek by rzekł tej górze: Wznieś się i
| rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że
| stanie się to, co mówi, spełni mu się".

| No, ale zaraz zjawi się jakiś psia jucha "buddysta" albo "ufol", który
| ci za ten czyn wystawi karmę, rachunek i skaże na 40 albo 300 tysięcy
| bleble czegoś tam.. :-))

Oho, nie wystawi...
Znowu nadinterpretacja.
Wystawi go natomiast ocean wytwarzając falę tsunami.
Górę wrzucisz, fali nie zatrzymasz. Ocean nie będzie gładki.
Karma nie jest jakimś długiem za czyn, tylko jego skutkami.

Żadne działanie nie jest w stanie przerwać tkanki rzeczywistości, zasady
przyczyny i skutku oraz współzależnego powstawania. Możesz bić kijem wodę,
może się rozstąpić jak Morze Czerwone, ale zawsze wróci do równowagi. Taka
jest budowa świata. Możesz być ufolem, buddystą albo jeszcze kim wie bądź,
nie naruszysz zasady przyczyny i skutku, możesz co najwyżej zmodyfikować
jej działanie poprzez takie ustawienie własnego umysłu aby wykorzystać to,
co się stało.

Na karmę można wpłynąć wyłącznie poprzez interakcję własnych myśli i działań
z tym, co się dzieje. Jesteśmy naszymi przeszłymi myślami i działaniami,
nasze obecne myśli i działania są naszą przyszłością. Nasza przyszłość jest
naszymi myślami i działaniami tu i teraz, nie jakimś osobnym rachunkiem za
nie. Wprowadzasz dualizm, fałszywy hiatus pomiędzy pragnieniem a
spełnieniem, który jest iluzją --- przyczyną cierpienia.

--



Wreszcie. :))))

No za cholerę, już dawno się tak nie wynudziłem.

Witam Jakub, cholernię się cieszę, że Ci w koncu pozwoli się
odezwać..  Żydzi trzymali Cię krótko, abyś ich przypadkiem nie wkopał
w rozgrywki Słowian z Lewantynami.

Słowianie "dali tyłka" tym razem. Z drugiej strony pokazali jakość, bo
opowiedzieli się za kontunuacją świata opóźniając nadejście Magoga.

Ale, ale... złote lwy kupiły użycie technologii naporomieniowania
umysłów i użyły w tych wyborach na Polakach. Teraz lęk ich zżera czy
ktoś tego nie cofnie.

Czy uważasz, że przyjmowanie takich standardów za USA dobrze służy
Europie? Przecież to już przestaje być wybór ludzi, a zaczyna być
wybór paru "bogów".

Co o tym myślisz? Tak zupełnie poza polityką 7.


23 Paź 2007, 17:14
jagen


Na karmę można wpłynąć wyłącznie poprzez interakcję własnych myśli i działań
z tym, co się dzieje. Jesteśmy naszymi przeszłymi myślami i działaniami,
nasze obecne myśli i działania są naszą przyszłością. Nasza przyszłość jest
naszymi myślami i działaniami tu i teraz, nie jakimś osobnym rachunkiem za
nie. Wprowadzasz dualizm, fałszywy hiatus pomiędzy pragnieniem a
spełnieniem, który jest iluzją --- przyczyną cierpienia.



Bardzo to ładnie powiedziałeś. Aczkolwiek zapomniałeś dodać:

jeśli się zgadzamy na partycypowanie w tym systemie rozliczenia
(przyczyna-skutek).

.. który przecież jest propozycją, zaledwie jedną z wielu, utrzymywaną
przez wielkie istoty żyjące w przeszłości. Mam do nich wielki
szacunek. Są oazą spokoju.

Ale tu jest strefa doświadczalna.

W karmie, kiedyś przeszkadzał mi strach przed karą teraz zrozumiałem,
ze strach jest składnikiem fizycznego człowieka.

Nie podoba mi się jednak dalej to, że statystycznie na karmie ludzie
tracą, że ogół dostaje coraz więcej karmy, więcej kary.

O co Twoim zdaniem chodzi w Birmie?


23 Paź 2007, 17:22
Jakub A. Krzewicki

wtorek, 23 października 2007 21:35. carbon entity 'jagen'

letter:

Wreszcie. :))))

No za cholerę, już dawno się tak nie wynudziłem.

Witam Jakub, cholernię się cieszę, że Ci w koncu pozwoli się
odezwać..  Żydzi trzymali Cię krótko, abyś ich przypadkiem nie wkopał
w rozgrywki Słowian z Lewantynami.

Słowianie "dali tyłka" tym razem. Z drugiej strony pokazali jakość, bo
opowiedzieli się za kontunuacją świata opóźniając nadejście Magoga.

Ale, ale... złote lwy kupiły użycie technologii naporomieniowania
umysłów i użyły w tych wyborach na Polakach. Teraz lęk ich zżera czy
ktoś tego nie cofnie.

Czy uważasz, że przyjmowanie takich standardów za USA dobrze służy
Europie? Przecież to już przestaje być wybór ludzi, a zaczyna być
wybór paru "bogów".

Co o tym myślisz? Tak zupełnie poza polityką 7.



Muszę uważać co myślę, bo jak myślę zbyt aktywnie, to przypadkiem może się
stać faktem i zaszkodzić jakimś przypadkowym niewinnym. Dlatego zawsze
koryguję swoje myśli ze złych na dobre --- nie ma innego sposobu, żeby
zmienić rzeczywistość.

No ja powiem tak, że wreszcie będę mógł się rozmnażać, bo nikt nie będzie
moje dzieci nakłaniał do przyjmowania obyczajów i wierzeń niearyjskich kast
homo sapiens, jeśli się ten trend utrzyma. Aryan mają trochę inną mieszankę
genetyczną alienów i ludzi niż Semici. Królewska rasa słoneczna Ikshvaku
(Scytowie, Śakowie, Śakjowie, Saksoni) to bardzo ciepła mieszanka, więcej w
niej dokładki Nordyków niż Nagów.

A co do standardów... no są jakie są. Czytałeś "Przenicowany Świat"
Strugackich, co się robiło z ludźmi, którzy wyszli spod promieniowania na
Saraksz? No przecież kasty genetyczne o mniejszym stopniu selekcji
kulturalnej i rasowej doznawałyby obłędu. Poprzedni rząd próbował
eksperymentować z wyłączeniem i nawet mnie z wyższej klasy średniej czasami
bolała głowa, a co dopiero "Jasie spod budki z piwem", przecież to nie było
żadne zorganizowane powstanie przeciw kompradorom, to była agresja
wyładowywana na wszystkim dookoła i kaście własnej. Ja nie mówię o
donosach, wyzwiskach nawet wśród zacnych i nobliwych pań czy bojówkach
młodzieży faszystowskiej. To rozniosło się nawet poza sferę polityczną:
bójki kibiców, samosądy etc. Ludzie zachowywali się jak narkomani na
głodzie.

Oni wcale nie są wychowywani jako portale organiczne i pożywka dla Lizardów,
oni się tacy urodzili z mieszanki z neandertalensis (panem, satyrem). Do
czasów przed Oświeceniem ("poprzedni matrix") 1 na 50 ludzi miał
"duszę" (czy tzw. naturę buddy jak my), reszta to były takie zwierzęta,
jakie Arjowie nazywają Dasyu a Semici Gojami. Wtedy nikt nie kolaborował, a
obcy brali co chcieli, porywali nawet Arjów. Dzisiaj dzięki ekspansji ras
cywilizowanych nawet do 50% ludzi posiada wyższe ośrodki (czakry, lataif),
a reszta? Taka jak była, przyjrzyj się średniowieczu. Jaką wtedy mieliśmy
pozycję wobec ufoli? Zwierzyny łownej? Dziś się przynajmniej z nami liczą i
płacą nam za produkcję portali organicznych i eksport tych mało
wartościowych moralnie jednostek.

Co chcesz zrobić, żeby je wyzwolić? Bo "buddhi" to im nie udzielisz, nawet

nadal portalami organicznymi korzystającymi z TWOICH wyższych ośrodków
(zapasowe ciała dla przedłużenia życia), nie dla "bogów" wprawdzie, tylko
dla ciebie. Tak już było na Atlantydzie --- i się rypło... za mały
eksport... przegrana wojna... dalej wiadomo.


23 Paź 2007, 17:26
Jakub A. Krzewicki

wtorek, 23 października 2007 23:14. carbon entity 'jagen'

letter:

W karmie, kiedyś przeszkadzał mi strach przed karą teraz zrozumiałem,
ze strach jest składnikiem fizycznego człowieka.



Który można przekształcić w nieustraszoność i użyć.

Nie podoba mi się jednak dalej to, że statystycznie na karmie ludzie
tracą, że ogół dostaje coraz więcej karmy, więcej kary.

O co Twoim zdaniem chodzi w Birmie?



Wojskowa junta kierowana na korzyść obcych pożarła się z mnichami o portale
organiczne. Zabiera te, które im przynależą. Nie ogranicza się już do
chrześcijan i muzułmanów. ot co!


24 Paź 2007, 19:11
jagen


Muszę uważać co myślę, bo jak myślę zbyt aktywnie, to przypadkiem może się
stać faktem i zaszkodzić jakimś przypadkowym niewinnym. Dlatego zawsze
koryguję swoje myśli ze złych na dobre --- nie ma innego sposobu, żeby
zmienić rzeczywistość.



Słusznie prawisz. Czasem wystarczy wyrazić w duchu na coś zgodę i
powstaje zupełnia nowa rzeczywistość. Ale też nie ma strachu. W ciagu
tego roku zebrałem sporo doswiadczeń, kiedy jacyś ludzie żyli potem
nie żyli, potem znowu żyli,itd.. i tak samo z różnymi wydarzeniami.

No ja powiem tak, że wreszcie będę mógł się rozmnażać, bo nikt nie będzie
moje dzieci nakłaniał do przyjmowania obyczajów i wierzeń niearyjskich kast
homo sapiens, jeśli się ten trend utrzyma. Aryan mają trochę inną mieszankę
genetyczną alienów i ludzi niż Semici. Królewska rasa słoneczna Ikshvaku
(Scytowie, Śakowie, Śakjowie, Saksoni) to bardzo ciepła mieszanka, więcej w
niej dokładki Nordyków niż Nagów.



Doszedłem ostatnio, że żaden z nas (a nawet inni) nie zajmują się
swoją rasą. I Ty też. To chyba ma związek,  z tym, że siebie znamy
bardziej niż innych, albo z nienudą, albo z ciągłym doskonaleniem.

A co do standardów... no są jakie są. Czytałeś "Przenicowany Świat"
Strugackich, co się robiło z ludźmi, którzy wyszli spod promieniowania na
Saraksz? No przecież kasty genetyczne o mniejszym stopniu selekcji
kulturalnej i rasowej doznawałyby obłędu. Poprzedni rząd próbował
eksperymentować z wyłączeniem i nawet mnie z wyższej klasy średniej czasami
bolała głowa, a co dopiero "Jasie spod budki z piwem", przecież to nie było
żadne zorganizowane powstanie przeciw kompradorom, to była agresja
wyładowywana na wszystkim dookoła i kaście własnej. Ja nie mówię o
donosach, wyzwiskach nawet wśród zacnych i nobliwych pań czy bojówkach
młodzieży faszystowskiej. To rozniosło się nawet poza sferę polityczną:
bójki kibiców, samosądy etc. Ludzie zachowywali się jak narkomani na
głodzie.



Niestety nie czytałem. Zauważyłem jednak, że silne duchy za łatwo
wchodzą w ludzi i to dość nieładnie, a nawet inwazyjnie.

Przykład z polityki. Przypominam sobie taki moment, kiedy odbiór
Giertycha był bezproblemowy, potem pojawiła się kontrolowana agresja
spowodowana przez oceny szczutych ludzi, ale sobie z tym chłopak
radził. Dopiero tuż przed wyborami, coś się z nim stało, że patrzenie
na niego wydawało się nie tyle odpychające a raczej wymagające
leciutkiego wysiłku. Dlatego przegrał. Zastanawiałem się co to jest.
No i się dowiedziałem parę dni temu, że coś w niego wlazło, a nawet
zmieniło mu drugie imię na Jacek. Co prawda wielu ludziom ostatnio
pozmieniało imiona, a Tomków terez jak kiedyś Andrzejów.. :)) Wszyscy
wiemy, że to tymczasowe..

Hmm, dałem coś ludziom, a biorą również  inni.. Dostałem od Boga, więc
nie będę się wykłócał o nie swoje,  w końcu ważne, że jest w
,,ekosystemie":))

Oni wcale nie są wychowywani jako portale organiczne i pożywka dla Lizardów,
oni się tacy urodzili z mieszanki z neandertalensis (panem, satyrem). Do
czasów przed Oświeceniem ("poprzedni matrix") 1 na 50 ludzi miał
"duszę" (czy tzw. naturę buddy jak my), reszta to były takie zwierzęta,
jakie Arjowie nazywają Dasyu a Semici Gojami. Wtedy nikt nie kolaborował, a
obcy brali co chcieli, porywali nawet Arjów. Dzisiaj dzięki ekspansji ras
cywilizowanych nawet do 50% ludzi posiada wyższe ośrodki (czakry, lataif),
a reszta? Taka jak była, przyjrzyj się średniowieczu. Jaką wtedy mieliśmy
pozycję wobec ufoli? Zwierzyny łownej? Dziś się przynajmniej z nami liczą i
płacą nam za produkcję portali organicznych i eksport tych mało
wartościowych moralnie jednostek.

Co chcesz zrobić, żeby je wyzwolić? Bo "buddhi" to im nie udzielisz, nawet

nadal portalami organicznymi korzystającymi z TWOICH wyższych ośrodków
(zapasowe ciała dla przedłużenia życia), nie dla "bogów" wprawdzie, tylko
dla ciebie. Tak już było na Atlantydzie --- i się rypło... za mały
eksport... przegrana wojna... dalej wiadomo.



Nie pamiętam tego. Czy to wada, czy zaleta? :))

Za to muszę Ci przypomnieć, że z dwóch: ucznia i nauczyciela (albo
inaczej mniej przejawionego i bardziej przejawionego) zawsze
ważniejszy jest uczeń, w każdym moralnym systemie. Dlatego nie traktuj
słabiej rozwiniętych ras jak zwierzyny, tylko mniej przejawione duchy,
które śnią szerzej niż bardziej rozwinięte.

BTW W ewangelii św. Tomasza Nag Hammadi ciekawe jest, to, że Jezus
mówiąc "poznać coś" zawsze używa "upaść w coś" (np. Adam i Ewa poznali
czyli upadli w wiedzę o dobru i złu, która ich odtąd ogranicza).

Ludzie upadli w materię, podobie buddyści upadli np. w metodologię
czakr, a nawet można powiedzieć medytacji albo w definicję

momencie nie ogranicza.


24 Paź 2007, 19:20
jagen


| O co Twoim zdaniem chodzi w Birmie?

Wojskowa junta kierowana na korzyść obcych pożarła się z mnichami o portale
organiczne. Zabiera te, które im przynależą. Nie ogranicza się już do
chrześcijan i muzułmanów. ot co!



Zauważyłeś, barwy mnichów, którzy przegrali?

Zauważ, też jak wybór Polaków wpływa na świat. :)

Wszystkie stare programy powłączali: ocieplenie klimatu, katastrofy,
no co tam Turcy robią, popatrz na wznowione programowanie w mediach
typu egozryczmy itp., ludzie są kierowani na myślenie negatywne, a
francuziki szaleją.. :)))

Myślę, że niedługo Żydzi stwierdzą, że w sumie nie wiedzą jaką wojną
"wygrali"..  :))

Ile byś dał im czasu na przejrzenie?
Czy lepiej w ogóle Twoim zdaniem zostawić sprawy własnemu (obcemu)
biegowi?


25 Paź 2007, 05:38
Jakub A. Krzewicki

czwartek, 25 października 2007 01:11. carbon entity 'jagen'

letter:

| Muszę uważać co myślę, bo jak myślę zbyt aktywnie, to przypadkiem może
| się stać faktem i zaszkodzić jakimś przypadkowym niewinnym. Dlatego
| zawsze koryguję swoje myśli ze złych na dobre --- nie ma innego sposobu,
| żeby zmienić rzeczywistość.

Słusznie prawisz. Czasem wystarczy wyrazić w duchu na coś zgodę i
powstaje zupełnia nowa rzeczywistość. Ale też nie ma strachu. W ciagu
tego roku zebrałem sporo doswiadczeń, kiedy jacyś ludzie żyli potem
nie żyli, potem znowu żyli,itd.. i tak samo z różnymi wydarzeniami.



To się ostro w multiwersum ślizgasz. Masz większe możliwości ode mnie, to je
realizuj. Ja w tej chwili nie mam możliwości wejść w całą przestrzeń
multiwersów, a tylko co najwyżej w rodzinę różniącą się niewielkimi
detalami jak data śmierci Pol Pota czy Bin Ladena (aktualnie żywy).
Ważniejsze daty historyczne u mnie się nie zmieniają. W moim uniwersum mur
Berliński padł już 9 IX 1989, kiedy chodziłem do podstawówki. W 1991 (coś
pisałeś, że data upadku w twoim uniwersum) to byłem już w ogólniaku i po
lekturze "Mojej drogi do lamów" Ole Nydahla, jednej z pierwszych pozycji
"pierwszoobiegowych" nt. buddyzmu w Polsce, przynajmniej po II wojnie
światowej, bo wznowili też w tymże roku Alexandrę David-Neel "Mistycy i
cudotwórcy Tybetu".

Najlepiej to ja właśnie potrafię sobie porządkować wydarzenia historyczne wg
klasy szkoły, w której byłem, i czytanych równolegle książek. W tym wypadku
pamięć nie zawodzi i żadni "bogowie" i inne niższe istoty pozujące na
"wyższe" nie są w stanie namieszać.

| No ja powiem tak, że wreszcie będę mógł się rozmnażać, bo nikt nie będzie
| moje dzieci nakłaniał do przyjmowania obyczajów i wierzeń niearyjskich
| kast homo sapiens, jeśli się ten trend utrzyma. Aryan mają trochę inną
| mieszankę genetyczną alienów i ludzi niż Semici. Królewska rasa słoneczna
| Ikshvaku (Scytowie, Śakowie, Śakjowie, Saksoni) to bardzo ciepła
| mieszanka, więcej w niej dokładki Nordyków niż Nagów.

Doszedłem ostatnio, że żaden z nas (a nawet inni) nie zajmują się
swoją rasą. I Ty też. To chyba ma związek,  z tym, że siebie znamy
bardziej niż innych, albo z nienudą, albo z ciągłym doskonaleniem.



Obecnie ciężko jest mówić o rasach odrębnych w 100%, są tylko pewne typy z
przewagą cech tej albo innej rasy i to od nas zależy, jakie wzorce będziemy
wzmacniać, a co eliminować. Zwłaszcza w takim
aryjsko-semicko-fino-turańskim koglu-moglu jak Polacy. Osobiście uważam, że
lepsze cechy nabędzie się krzyżując się z rasą północną niż semicką. Wśród
tej ostatniej semickiej za duży procent recesywnych portali organicznych
pozbawionych wyższych ośrodków (bywają nawet z genialną inteligencją
pzewyższającą nas takie bioroboty, ale nie mają tych ośrodków, które
stanowią o pełności rozwoju gatunkowego --- nawet większa część każdego z
milionów gatunków zwierząt je przecież ma jako część procesu
reinkarnacyjnego). Mógłbym krzyżować się z Semitami, wolę jednak nie
ryzykować posiadaniem dzieci Ikczantików, nieważne jak silnych
intelektualnie.

PS. Tu nie chodzi o rasizm czy antysemityzm prymitywów typu naziści. Do
starożytnego Izraela należało przecież plemię Danitów mieszkające w
Galilei, w 99,9% aryjskie prawie bez domieszki semickiej. Byli
niebieskoocy, jasnowłosi, wysocy itp., że ja w porównaniu z nimi to
Sławianin bagienny czyli "Wasserpolack" z domieszką Licchavich (Ariów
srebrnych "księżycowych") oraz paskudnych elementów jafetyckich
(przedindoeuropejskich). Jak wiadomo w Biblii był zakaz mieszania plemion
Izraela pomiędzy sobą (w większości przestrzegany).

Co ciekawe, "wzorcowy żołnierz aryjski" o takich pięknych cechach
przedstawiony na zdjęciu w nazistowskim magazynie "Europa" podczas II wojny
światowej był religii i narodowości czysto... żydowskiej. Należy pamiętać,
że tu nie chodzi o cechy recesywne Danitów, ale o przypadek konwersji.
Żydzi Europy północnej (Aszkenazyjczycy) pochodzą od królewskiej rodziny
Ashina władającej nad turańskim kaganatem chazarskim. Jest to dynastia
pochodzenia aryjskiego (Ashvakayana odłam rodu Ikshvaku), która przeszła na
judaizm we wczesnym średniowieczu z przyczyn czysto politycznych. Domieszki
semickie (czyli śródziemnomorskie) pojawiły się tam stosunkowo późno, na
przełomie XV-XVI w. ery chrześcijańskiej, po przybyciu wyznających judaizm
semickich Sefardyjczyków wygnanych z Hiszpanii.

Jako ciekawostkę dodam, że inna gałąź dynastii Ashinaa jest klanem
samurajskim w Japonii. W ogóle genealogia Ikshvaku jest ciekawa, bo można z
niej wyprowadzić Arsacydów (Ashkanian --- gałąź perska /Arshakunian ---
gałąź ormiańska), ale także Śakjów (dynastię panującą przed Chrystusem, z
której wywodził się najlepiej znany ze wszystkich historycznych buddów
Gautama Śakyamuni), czy też Saksonów/Sasów tj. "Niemców zgermanizowanych"
pochodzenia scytyjskiego (jedna z ich dynastii byli to Askańczycy z
Aschersleben, którzy błędnie wywodzili swój ród od gałęzi Julusa Askaniusza
syna Eneasza --- choć, jak by się tak dobrze przyjrzeć, to trojańska
dynastia Dardanów też była pochodzenia od Scytów z Azji Mniejszej).

| Oni wcale nie są wychowywani jako portale organiczne i pożywka dla
| Lizardów, oni się tacy urodzili z mieszanki z neandertalensis (panem,
| satyrem). Do czasów przed Oświeceniem ("poprzedni matrix") 1 na 50 ludzi
| miał "duszę" (czy tzw. naturę buddy jak my), reszta to były takie
| zwierzęta, jakie Arjowie nazywają Dasyu a Semici Gojami. Wtedy nikt nie
| kolaborował, a obcy brali co chcieli, porywali nawet Arjów. Dzisiaj
| dzięki ekspansji ras cywilizowanych nawet do 50% ludzi posiada wyższe
| ośrodki (czakry, lataif), a reszta? Taka jak była, przyjrzyj się
| średniowieczu. Jaką wtedy mieliśmy pozycję wobec ufoli? Zwierzyny łownej?
| Dziś się przynajmniej z nami liczą i płacą nam za produkcję portali
| organicznych i eksport tych mało wartościowych moralnie jednostek.

| Co chcesz zrobić, żeby je wyzwolić? Bo "buddhi" to im nie udzielisz,

| będą nadal portalami organicznymi korzystającymi z TWOICH wyższych
| ośrodków (zapasowe ciała dla przedłużenia życia), nie dla "bogów"
| wprawdzie, tylko dla ciebie. Tak już było na Atlantydzie --- i się
| rypło... za mały eksport... przegrana wojna... dalej wiadomo.

Nie pamiętam tego. Czy to wada, czy zaleta? :))



Chyba zaleta. Byłem na wykładzie Sza-mana (z naszej grupy) we Wrocławiu,
musiałem zresztą stamtąd wcześniej wyjść w jakichś interesach. Sza-man
mówił właśnie o takich stosunkach na Atlantydzie i bardzo winił kapłanów
(że --- krótko mówiąc --- mają podobno karmicznie przerąbane). Zapomniał
jednak dodać, że wtedy aż 95% populacji to byli prymitywni jaskiniowcy bez
ośrodków wyższych, którzy nadawali się wyłącznie na portale organiczne i
kontrola nad nimi to był jedyny sposób na wyżywienie tej masy i utrzymanie
poziomu cywilizacji.

Zresztą tenże lubelski Sza-man (imię i nazwisko zapomniałem) to ciekawa i
trochę dziwna w odbiorze osobowość. Czy to nie jest przypadkiem żywy
pierwowzór Jakuba Wędrowycza z powieści Pilipiuka?

Za to muszę Ci przypomnieć, że z dwóch: ucznia i nauczyciela (albo
inaczej mniej przejawionego i bardziej przejawionego) zawsze
ważniejszy jest uczeń, w każdym moralnym systemie. Dlatego nie traktuj
słabiej rozwiniętych ras jak zwierzyny, tylko mniej przejawione duchy,
które śnią szerzej niż bardziej rozwinięte.



Być może. Prawdą jest jednak, że portale są energetycznie bezproduktywne i
zużywają wyłącznie energię na konserwację. Nawet najbardziej inteligentne
"bioroboty" czy "golemy" to geniusze wyłącznie odtwórcze, nie mające
związku z zasadą twórczą. Owszem nadają się na zagospodarówanie, ale przez
świadomość człowieka przebudzonego, wyzwolonego od karmy jako hosty
zapasowe dla reinkarnacji (tej świadomej, nie tej pod wpływem huraganu
karmicznego).

BTW W ewangelii św. Tomasza Nag Hammadi ciekawe jest, to, że Jezus
mówiąc "poznać coś" zawsze używa "upaść w coś" (np. Adam i Ewa poznali
czyli upadli w wiedzę o dobru i złu, która ich odtąd ogranicza).

Ludzie upadli w materię, podobie buddyści upadli np. w metodologię
czakr, a nawet można powiedzieć medytacji albo w definicję



Raczej to najpierw upada się w niewiedzę, z której wyłania się poznanie
umożliwiające tzw. powrót do stanu sprzed upadku. Ale czy na pewno powrót?
Pustka innego to nie jest taka pustka, z której wyłaniają się i w której
rozpadają się spostrzegane przez nas działania i rzeczy zjawiskowe, nie
jest to pustka tych rzeczy. Jest wolna/pusta OD tych rzeczy I posiada
dodatkowy element --- świetlistość, mądrość.

Możemy tego używać, ale zobaczmy czy nas to w pewnym
momencie nie ogranicza.



Ależ można wszystko. Zręczne środki są tylko sposobem przejścia naa drugi
brzeg. Czy przechodząc mostem zatrzymujemy się na drugim brzegu pod pylonem
mostu i nie kontynuujemy wędrówki dalej? Od razu mi się Most Cesarski we

mieście, w którym opisałem ten most. Najpierw Cesarski, potem Wolności,
wreszcie Grunwaldzki. Nawiasem mówiąc dobry do wizualizacji tego problemu:
czy kiedy przejdziesz przez taki most od strony Placu Reagana do centrum,
jest sens jakikolwiek w gapieniu się przez cały dzień na ...

więcej »


25 Paź 2007, 06:23
Jakub A. Krzewicki

czwartek, 25 października 2007 01:20. carbon entity 'jagen'

letter:

| O co Twoim zdaniem chodzi w Birmie?

| Wojskowa junta kierowana na korzyść obcych pożarła się z mnichami o
| portale organiczne. Zabiera te, które im przynależą. Nie ogranicza się
| już do chrześcijan i muzułmanów. ot co!

Zauważyłeś, barwy mnichów, którzy przegrali?



Szafranowe, jak na mnichów therawady przystało. W końcu to barwy rodowe
Ikszwaku (Budda Śakjamuni). Poza tym, czy przegrali? Nie, tylko im junta
(udająca zresztą pseudobuddyjską bigoterię dla prześladowania
muzułmanów/chrześcijan/hinduistów) gra na nosie na złość. Junta minie,
mnisi przetrwają, uleczą Birmę z ran zadanych przez tych kolaborantów.
Wszystko wróci do normy.

Zauważ, też jak wybór Polaków wpływa na świat. :)

Wszystkie stare programy powłączali: ocieplenie klimatu, katastrofy,
no co tam Turcy robią, popatrz na wznowione programowanie w mediach
typu egozryczmy itp., ludzie są kierowani na myślenie negatywne, a
francuziki szaleją.. :)))



Lepiej, żeby to szaleństwo przeniosło się poza granice Polski. To u nas ma
być normalnie. A francuziki potrafią tylko dowcipy i kwakwarakwa-kwa ;)))
co się tymi błazeństwami przejmujesz.

Myślę, że niedługo Żydzi stwierdzą, że w sumie nie wiedzą jaką wojną
"wygrali"..  :))



A wygrali którąś? No cały czas te pyrrusowe zwycięstwa... Jak długo
umożliwią funkcjonowanie "Państwa Izrael"? W sumie nie wiadomo, ale jest
pewne jak w banku Rotschildów, że to jest państwo sezonowe. W tym
bliskowschodnim środowisku nieprzyjaznych sąsiadów trwa wyłącznie wskutek
organizacji przypominającej ordę wojskowa Chazarów albo --- bliżej
geograficznie: państwa krzyżowców. Jak długo utrzymało się Królestwo
Jerozolimskie? A kaganat? Izraelowi nawet przy paśmie nieustannych
zwycięstw pozostaje w Palestynie 200 lat góra. Co nie znaczy, że nie może
zawalić się po 50, a nawet po 20.

Zresztą Polska też sezonowa i lepiej, żeby nieuniknione (pomijając wiszący
od 300 lat jak miecz Damoklesa wariant bolszewickiej zagłady z
północnego-wschodu) wchłonięcie tej ostatniej przez molocha UE było
bezbolesne.

Ile byś dał im czasu na przejrzenie?
Czy lepiej w ogóle Twoim zdaniem zostawić sprawy własnemu (obcemu)
biegowi?



Wow! A czy ja jestem w stanie coś zdziałać w tym regionie świata? Oni
rzeczywiście sami muszą to załatwić. Moim zdaniem to przyczyną wybuchu
ewentualnego większego konfliktu międzynarodowego mogą być nie same starcia
na Bliskim Wschodzie, ale to, że pozostałe państwa poświęcają temu
terytorium za dużo uwagi i inwestują tam za dużo energii umysłowej
społeczeństw. Wynika to z błędu wielu religii, które nadal łączą świętość z
zasadą terytorialną na ziemi, tak jakby "Ziemia Święta" czy to jest Izrael
czy Indie czy Uddijana (Afganistan) była obecnie nadal siedzibą Czystej
Krainy duchowej, a nie areną morderczych walk za pomocą broni białej,
strzeleckiej, tudzież artyleryjskiej. Nie bez powodu w średniowieczu
uważano czarny proch, pistolety i armaty za wynalazek samego dyabła.


26 Paź 2007, 11:12
jagen


To się ostro w multiwersum ślizgasz.



Niktórzy twierdzą, że multiversum istnieje tylko do 4...n - tego
wymiaru, potem to już jeden świat.
A być może podtrzymywanie multiversum nie ma sensu gdyby uznać
istnienie portali organicznych o ograniczonej przydatności...

Najlepiej to ja właśnie potrafię sobie porządkować wydarzenia historyczne wg
klasy szkoły, w której byłem, i czytanych równolegle książek. W tym wypadku
pamięć nie zawodzi i żadni "bogowie" i inne niższe istoty pozujące na
"wyższe" nie są w stanie namieszać.



Z tym bogami to jest tak, że prędzej czy później i tak się jacyś
znajdują. :)

Obecnie ciężko jest mówić o rasach odrębnych w 100%, są tylko pewne typy z
przewagą cech tej albo innej rasy i to od nas zależy, jakie wzorce będziemy
wzmacniać, a co eliminować. Zwłaszcza w takim
aryjsko-semicko-fino-turańskim koglu-moglu jak Polacy. Osobiście uważam, że
lepsze cechy nabędzie się krzyżując się z rasą północną niż semicką. Wśród
tej ostatniej semickiej za duży procent recesywnych portali organicznych
pozbawionych wyższych ośrodków (bywają nawet z genialną inteligencją
pzewyższającą nas takie bioroboty, ale nie mają tych ośrodków, które
stanowią o pełności rozwoju gatunkowego --- nawet większa część każdego z
milionów gatunków zwierząt je przecież ma jako część procesu
reinkarnacyjnego). Mógłbym krzyżować się z Semitami, wolę jednak nie
ryzykować posiadaniem dzieci Ikczantików, nieważne jak silnych
intelektualnie.



Z tym doskonaleniem ras to jest jak z czubkiem góry. Im wyżej tym
ostrzej, a jednocześńie tym mniej skały.

Zanim zaczniemy o biorobotach.. Nie chcę upadać w wiedzę o tym jak
budowani byli ludzi według innych lub starszych, skoro mogę o tym nie
wiedzieć i śnić ich dzisiaj na nowo bez dawnych ograniczeń i...
zdolności poza moimi możliwościami.
Aby je uznać stare modele rzeczywistości/ludzi musiałbym być
przekonany, że są lepsze. A kiedy są lepsze? Kiedy śniła je istota
bardziej przejawiona, czyli taka która z nieświadmości bardziej
wydostała się do świadomści niż inne istoty. Czyli węższa, od tych
które są mniej przejawione, bo pozostają wiecej po stronie

określone.. Czy jest więc sens powtarzać wąski wybór za kimś, który
już kiedyś był dokonany? Czy lepiej go lekko zmodyfikować albo czy
lepiej tworzyć znowu od szerokich podstaw coś nowego?

?

Myślę, że ten wybór dokonuje się w każdej chwili. I myślę, że nie chcę
upadać w wiedzę o biorobotach, która potem by nas ograniczała i
dzieliła. Według mnie Bóg stworzył, człowieka jako istotę kompletną. Z
niej powstały zwierzęta. (Kiedyś, gdy byłem mniej przejawiony,

aby obronić się przed natychmiastową edycją Genezis przez was.. a
jednak ją dostrzegłem. Jeśli dalej w Piśmie stoi, że Bóg najpierw
stworzył zwierzęta potem człowieka to znaczy, że taki wybór
podjeliście ostatnio). Ewolucja biologiczna i dewolucja biologiczna to
są tylko złudzenia wyborów jakich dokonują wyższe istoty, które śnią
świat. Ewolucja snu to jest prawdziwa natura zmiany jaka się przejawia
jako biologizm: tak jak ostatnio wymyślone przez człowieka DNA, jak
kiedyś wymyślone/odkryte bakterie, jak zapomniny polimorfizm na rzecz
monomorfizmu, a wcześniej za Jahwe trąd, za Jah miesiączka, a jeszcze
wcześniej krew, itd.

Umysł człowieka racjonalizuje, a ponieważ każdy człowiek jest twórcą,
tworzy świat w "sensowną całość", w której jest ewolucja homo sapiens
z morza. Chociaż jest dokładnie odwrotnie.

PS. Tu nie chodzi o rasizm czy antysemityzm prymitywów typu naziści. Do
starożytnego Izraela należało przecież plemię Danitów mieszkające w
Galilei, w 99,9% aryjskie prawie bez domieszki semickiej. Byli
niebieskoocy, jasnowłosi, wysocy itp., że ja w porównaniu z nimi to
Sławianin bagienny czyli "Wasserpolack" z domieszką Licchavich (Ariów
srebrnych "księżycowych") oraz paskudnych elementów jafetyckich
(przedindoeuropejskich). Jak wiadomo w Biblii był zakaz mieszania plemion
Izraela pomiędzy sobą (w większości przestrzegany).



Hej, mój pojemnik jest również z Jafeta! Nie chodzi o to, że mój.
Tylko, że żaden nie jest paskudny. :-)

Co ciekawe, "wzorcowy żołnierz aryjski" o takich pięknych cechach
przedstawiony na zdjęciu w nazistowskim magazynie "Europa" podczas II wojny
światowej był religii i narodowości czysto... żydowskiej. Należy pamiętać,
że tu nie chodzi o cechy recesywne Danitów, ale o przypadek konwersji.
Żydzi Europy północnej (Aszkenazyjczycy) pochodzą od królewskiej rodziny
Ashina władającej nad turańskim kaganatem chazarskim. Jest to dynastia
pochodzenia aryjskiego (Ashvakayana odłam rodu Ikshvaku), która przeszła na
judaizm we wczesnym średniowieczu z przyczyn czysto politycznych. Domieszki
semickie (czyli śródziemnomorskie) pojawiły się tam stosunkowo późno, na
przełomie XV-XVI w. ery chrześcijańskiej, po przybyciu wyznających judaizm
semickich Sefardyjczyków wygnanych z Hiszpanii.



Nie mam środków, aby sprawadzić to co piszesz. Chwilowo jestem na
etapie, że  obserwuję zbyt inwazyjnie. Wiesz, o co mi chodzi.
Ostatnio, niechcący zmieniłem historię filozofii. Dziwię Ci się, że
tak nie masz dystansu do tego co było prawdą starszych, a co staje się
naszą prawdą.

Jako ciekawostkę dodam, że inna gałąź dynastii Ashinaa jest klanem
samurajskim w Japonii. W ogóle genealogia Ikshvaku jest ciekawa, bo można z
niej wyprowadzić Arsacydów (Ashkanian --- gałąź perska /Arshakunian ---
gałąź ormiańska), ale także Śakjów (dynastię panującą przed Chrystusem, z
której wywodził się najlepiej znany ze wszystkich historycznych buddów
Gautama Śakyamuni), czy też Saksonów/Sasów tj. "Niemców zgermanizowanych"
pochodzenia scytyjskiego (jedna z ich dynastii byli to Askańczycy z
Aschersleben, którzy błędnie wywodzili swój ród od gałęzi Julusa Askaniusza
syna Eneasza --- choć, jak by się tak dobrze przyjrzeć, to trojańska
dynastia Dardanów też była pochodzenia od Scytów z Azji Mniejszej).



j.w. Ile z tego tworzysz? Czemu te zmiany służą?

| Oni wcale nie są wychowywani jako portale organiczne i pożywka dla
| Lizardów, oni się tacy urodzili z mieszanki z neandertalensis (panem,
| satyrem).



Dokonałem eksperymentu czy lewantyni i neandertalis mają coś wspólnego
z w/w Panem. Nie mają. Jeden dzień nosiłem ducha Pana i zmienił moje
rysy na zdjęciach z przeszłości. To nie są rysy neandertalis ale te
uznane dzisiaj za żydowskie. Widzisz ile się dla ciebie wykosztowałem.
Teraz będę musiał się wysilać, aby wrócić do swojej ulubionej
gęby. :))

| Do czasów przed Oświeceniem ("poprzedni matrix") 1 na 50 ludzi
| miał "duszę" (czy tzw. naturę buddy jak my), reszta to były takie
| zwierzęta, jakie Arjowie nazywają Dasyu a Semici Gojami. Wtedy nikt nie
| kolaborował, a obcy brali co chcieli, porywali nawet Arjów. Dzisiaj
| dzięki ekspansji ras cywilizowanych nawet do 50% ludzi posiada wyższe
| ośrodki (czakry, lataif), a reszta? Taka jak była, przyjrzyj się
| średniowieczu. Jaką wtedy mieliśmy pozycję wobec ufoli? Zwierzyny łownej?
| Dziś się przynajmniej z nami liczą i płacą nam za produkcję portali
| organicznych i eksport tych mało wartościowych moralnie jednostek.

| Co chcesz zrobić, żeby je wyzwolić? Bo "buddhi" to im nie udzielisz,

| będą nadal portalami organicznymi korzystającymi z TWOICH wyższych
| ośrodków (zapasowe ciała dla przedłużenia życia), nie dla "bogów"
| wprawdzie, tylko dla ciebie. Tak już było na Atlantydzie --- i się
| rypło... za mały eksport... przegrana wojna... dalej wiadomo.

| Nie pamiętam tego. Czy to wada, czy zaleta? :))

Chyba zaleta. Byłem na wykładzie Sza-mana (z naszej grupy) we Wrocławiu,
musiałem zresztą stamtąd wcześniej wyjść w jakichś interesach. Sza-man
mówił właśnie o takich stosunkach na Atlantydzie i bardzo winił kapłanów
(że --- krótko mówiąc --- mają podobno karmicznie przerąbane). Zapomniał
jednak dodać, że wtedy aż 95% populacji to byli prymitywni jaskiniowcy bez
ośrodków wyższych, którzy nadawali się wyłącznie na portale organiczne i
kontrola nad nimi to był jedyny sposób na wyżywienie tej masy i utrzymanie
poziomu cywilizacji.

Zresztą tenże lubelski Sza-man (imię i nazwisko zapomniałem) to ciekawa i
trochę dziwna w odbiorze osobowość. Czy to nie jest przypadkiem żywy
pierwowzór Jakuba Wędrowycza z powieści Pilipiuka?



Przeczytałem parę powieści Pilipiuka, dzięki czemu zyskał sławę. Ale
kiedy poprosiłem o ksero patentu Rychnowskiego nawet się nie
odezwał... Cóż, rozumiesz, że mam opory do dalszego napędzania jego
sławy. Można to traktować, jako zachętę do dobrych bezinteresownych
uczynków..

| Za to muszę Ci przypomnieć, że z dwóch: ucznia i nauczyciela (albo
| inaczej mniej przejawionego i bardziej przejawionego) zawsze
| ważniejszy jest uczeń, w każdym moralnym systemie. Dlatego nie traktuj
| słabiej rozwiniętych ras jak zwierzyny, tylko mniej przejawione duchy,
| które śnią szerzej niż bardziej rozwinięte.

Być może. Prawdą jest jednak, że portale są energetycznie bezproduktywne i
zużywają wyłącznie energię na konserwację. Nawet najbardziej inteligentne
"bioroboty" czy "golemy" to geniusze wyłącznie odtwórcze, nie mające
związku z zasadą twórczą.



...

więcej »


26 Paź 2007, 11:34
jagen


Lepiej, żeby to szaleństwo przeniosło się poza granice Polski. To u nas ma
być normalnie. A francuziki potrafią tylko dowcipy i kwakwarakwa-kwa ;)))
co się tymi błazeństwami przejmujesz.



Problem w tym, że szaleństwo i normalność wychodzi w świat z Polski, a
potem wraca...

 Zresztą Polska też sezonowa i lepiej, żeby nieuniknione (pomijając wiszący
od 300 lat jak miecz Damoklesa wariant bolszewickiej zagłady z
północnego-wschodu) wchłonięcie tej ostatniej przez molocha UE było
bezbolesne.



Według mnie sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie..


28 Paź 2007, 19:20
jagen


Być może. Prawdą jest jednak, że portale są energetycznie bezproduktywne i
zużywają wyłącznie energię na konserwację. Nawet najbardziej inteligentne
"bioroboty" czy "golemy" to geniusze wyłącznie odtwórcze, nie mające



Coś w tym może być. Z tym światem coś nie gra. Ludzi jest znacznie
mniej niż usiłuje nam to wmówić system, matrix, stan wojenny czy co to
jest...
Jak byłem młodszy - oficjalnie na początku obecnego wyżu
demograficznego - wszystkie dyskoteki były w moim mieście czynne. Tym
razem objechałem dwie największe i były zamknięte. Pojechałem do
trzeciej i nie chcieli mnie wpuścić. Komu ta komedia? Przecież
wiedziałem, że tam są pustki? Jak to możliwe, że mamy wyż, a nie ma
ludzi?
Uparłem się. Powiedziałem głupotę, pretekst był i wszystko co trzeba.
Oczywiście nie wpuścili mnie, a spuścili mi łomot. Widać, jest to, aż
tak ważne dla nich abyśmy wierzyli, że ludzi jest więcej niż jest
naprawdę.
Wyobraź sobie ja wyję jak zarzynana świnia, ślepy, bo kwas w oczach.
Któryś koleś kolanem odblokował mi zator energetyczny w krzyżu z 1993
roku, że aż chrzęst poszedł, więc jak popłynęła ta energia to zacząłem
się dusić. W miedzy czasie usiadło na mnie czterech kolesi i wykręcają
mi co się da i walą gdzie się da. Jeden próbował mi skręcić kark i nie
dał rady tylko dlatego, że się głośno modliłem. Po raz 24 świat
spróbował mnie zabić. Nie mam do nich żalu. To tylko ludzie, wobec
demonów. Jak człowiek płacze w śnie z bólu istnienia to taka przygoda
wydaje się jak dar nieba, wreszcie coś prawie prawdziwego.
Ale nie sądziłem, że taki głupi ekperyment może być, aż taki ważny dla
nich. Jak myślisz dlaczego świat nie chce się przyznać, że z tą liczbą
ludzi to jakaś szopka jest? Jeśli możesz to teraz chętnie posłucham o
co chodzi z tym, zużyciem energii przez portale organiczne.. I gdzie
zniknęli ludzie?


Radosna tworczosc dr Pajaka czyli kwiatki z monografii
Big Bang?? czyli argumenty...
TESSERACT czyli hiperszescian 4D
Rozdzkarstwo- czyli "WiZ" stikes again
Prywatność to mit[Onet-długie]
Sprawa UFO z perspektywy - dlugie
Witam i pytam (długie)
Zdjęcia UFO jakich nie widział świat
FIZYCZNY DOWÓD NA TO ŻE MOŻNA POZNAĆ PRZYSZŁOŚĆ !!!!
UFO przestało być kwestią wiary, a zaczęło być kwestią faktów
Teoria ewolucji w pigulce.
Juz zaczipowani
Daeniken i inni...
UFO Forum - podsumowanko(oczami Albona) (((-;
Bog, nauka, UFO - podobienstwa, roznice, kontrowersje.
Zestawienie wypowiedzi z for dyskusyjnych !! Start
Linki,