Strona 1 z 21, 2


13 Cze 2003, 04:57
Martin McKey Ltd.

Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
komputery, samochody, kolo...
Dlaczego?

Nauka to pewna sformalizowana i dogmatyczna "zasada wiedzy". Ona
okresla, co jest mozliwe, a co nie jest mozliwe.

"Kamienie nie moga spadac z nieba, jest to sprzeczne z nauka"
Lord Kelvin.

Wynalazca kola nie skonczyl zadnej szkoly, nie studiowal na
uniwersytecie. Fatalnie...

Michael Faraday odkryl zjawisko indukcji dopiero wtedy, kiedy poznal
cala matematyke wyzsza, potrafil obliczyc skomplikowane macierze. Wyszlo
mu, ze wkladajac namagnesowany stalowy pret do cewki spowoduje
indukowanie sie w niej pradu. Wszystko wyszlo mu z obliczen.
Bo przeciez bez nauki nic by mu nie wyszlo.

Wynalazcy komputera osobistego (Steve Wozniak i Steve Jobs) nie
pracowali na uczelni - swoj komputer skonstruowali w... garazu.

Samolotu nie zaprojektowano na deskach kreslarskich, ani nie obliczono
sprawnosci. Zrobili go bracia Wright... "szanowani profesorowie wyzszych
uczelni".

Nauka zawsze stanowi 'zamkniety' zasob wiedzy, ograniczony. Nie mozna
poruszac sie z vc, nie mozna tego, nie mozna tamtego.

Wtedy pojawiaja sie paranaukowcy, ktorzy nie przejmuja sie tymi zakazami
i robia... byc moze nie konczyli wyzszych uczelni, byc moze nie maja
nawet matury. I nie sa skazeni "mysleniem naukowym", ktore ogranicza.

Dlatego jeszcze zdarzaja sie wynalazki, ktore teoretycznie nie maja
prawa dzialac.

Dzieki temu idziemy do przodu, tylko, ze nazywa sie to postepem naukowym...

Wiec wszystkie sukcesy sa zaliczane na poczet "nauki", bo przeciez zaden
sukces nie moze pochodzic "spoza" oficjalnej nauki...

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany




13 Cze 2003, 07:40
EmZ

Wszelkie problemy i nieporozumienia biorą się stąd, że
masz swoją i specyficzną definicję paranauki, z którą nie zgadzają się
jej przeciwnicy.

Dla przeciwników paranauk (czyli dla Ciebie scepów) paranauki i
np. dr Pająk są w jednym worku.


13 Cze 2003, 07:41
Martin McKey Ltd.


Wszelkie problemy i nieporozumienia biorą się stąd, że
masz swoją i specyficzną definicję paranauki, z którą nie zgadzają się
jej przeciwnicy.



O tym tez juz pisalem.

Dla przeciwników paranauk (czyli dla Ciebie scepów) paranauki i
np. dr Pająk są w jednym worku.



No to tak jak u mnie nauka i falszerstwa :)))

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


13 Cze 2003, 08:56
Andy


[ciach ciach]

Ale ostatnio postow i dyskusji na ten temat.
W ciagu ostatnich kilku lat chyba najwiekszy wysyp.
Mozna sie zgadzac z Martinem w jednym zdaniu , a wdrugim zdaniu juz
nie, czasami napisze cos czemu przytaknac nalezy a czasami cos
rozsmieszajacego  (np powolanie sie na Nexusa mnie rozbawilo)
W ogole idealem byloby przejsc przez stopnie naukowe na piedestaly
bedac w duszy paranaukowcem ;-)
ale nie mozna potepiac samego istnienia NAUKI dlatego tylko ze nie
styklo na zdanie parunastu egzaminow.
Aby poznac przeciwnika w dyskusji trzeba posiasc jego wiedze.
Dlatego nie sadze ze to dobre podejscie potepiac w czambul wszystko co
z oficjalna nauka zwiazane tak jak niedobrze jest z gory rezygnowac ze
spotkanai z Martinem w Wylatowie jak to ktos tam ostro zareagowal.
bedac otwartym na wszystkie opcje mozna myslec bez emocji i samemu
wyrabiac sobie zdanie o roznych zjawiskach nie trzymajac sie do
upadlego jednej tylko opcji albo ludzi.
Takie bla bla "ja mam racje - nie bo ja mam !"  to bez sensu.

Pozdrawiam.
Andy
(czytajacy wszystkie posty z grup  sci i para ;-)  




13 Cze 2003, 09:24
Martin McKey Ltd.


W ogole idealem byloby przejsc przez stopnie naukowe na piedestaly
bedac w duszy paranaukowcem ;-)
ale nie mozna potepiac samego istnienia NAUKI dlatego tylko ze nie
styklo na zdanie parunastu egzaminow.



No, niektorym sie faktycznie to nie udalo, wsrod scepow sa tez ludzie
niewyksztalceni.
Ale to akurat nie jest az tak wielki problem.

Mozna wykuc na blaszke rozne teorie wzglednosci, czy inne takie i
spokojnie sobie zdac mgr fizyki teoretycznej.
Odpowiednio dobierajac cytaty, odpowiednio manipulujac tekstem mozna

"Nature" (vide - sprawa Bogdanoffow, czy Bogdanovichow) - a pozniej
okaze sie, ze praca ta, chociaz zawiera setki cytatow - jest funta
klakow warta.
Jak zreszta okolo 95% prac z fizyki teoretycznej (pozytek z nich zaden),
nic nowego nie wnosza, tylko miedla i miela te same teksty od parunastu lat.

Aby poznac przeciwnika w dyskusji trzeba posiasc jego wiedze.



Wlasnie. Aby zostac sceptykiem trzeba poznac blizej rozne aspekty nauki,
paranauki, trzeba troche porobic wlasnych badan, a nie czytac w kolko
guru Randiego.
Nie wystarczy sobie "scepic" - jak ja to robie (a jaki sie wrzask
podnosi), tylko zmieniam przedmiot tego scepienia.

Otoz "byc sceptykiem" trzeba umiec. Trzeba czasem chciec uznac pewne
argumenty, a nie obracac je zaraz w jakies idiotyzmy.

(vide: otwieranie czakramow za pomoca otwieracza, czy zapelnianie
czarnych dziur czarna farba, by byly bardziej czarne)

Dlatego nie sadze ze to dobre podejscie potepiac w czambul wszystko co
z oficjalna nauka zwiazane



Rownie niedobrze jest potepianie w czambul wszystkiego, czego nauka nie
moze wyjasnic - czyli po prostu tematyki tej grupy: UFO, magia, formacje
zbozowe itp.

tak jak niedobrze jest z gory rezygnowac ze
spotkanai z Martinem w Wylatowie jak to ktos tam ostro zareagowal.



To nie ma byc spotkanie ze mna (bo i po co??) ale spotkanie majace na
celu "wlasnooczne" zobaczenie tego, co sie tam byc moze bedzie dzialo.
Ja tam bede, bo akurat chce sie przekonac, chce zobaczyc, obojetnie: czy
ekipe studentow pracowicie kladacych zboze, czy ekipe kosmitow
wykladajacych zboze metoda zakrzywiania czasoprzestrzeni.
Chce po prostu to zobaczyc.
Dlatego ja tam jade, a innych tez "zapraszam", zeby sobie przyjechali.

Wiem, ze scepy sa od razu niechetni, bo jakby sie tam faktycznie cos
dzialo, musieliby wycofac z 97% durnych postow i sie pokajac.
Wiec ich obawy rozumiem calkowicie: otoz scepy panicznie BOJA sie
przyjechac do Wylatowa, gdyz mogloby sie okazac, ze to te parany maja
racje i tam sie cos rzeczywiscie dzieje.
Wiec pokazcie "odwage obywatelska" i odwiedzcie Wylatowo. Potem
bedziecie przynajmniej mieli odpowiednie argumenty do scepienia.

(a nie argumentacja scepa w stylu: poniewaz na Discovery pokazali, jak
emeryci robia kregi, to znaczy, ze w Wylatowie tez tak kregi robili)

(kontra argumentacyjna pokazujaca jasno sile takich argumentow: poniewaz
na www.moontruth.com pokazali, ze mozna film z ladowania na Ksiezycu
nakrecic w studiu, wobec tego ten film z pierwszego ladowania tez byl
nakrecony w studiu)

Oczywiscie ja ze swej strony nie moge zagwarantowac, ze tam w tym roku
cos sie faktycznie wydarzy, a propozycje spotkania traktuje na roznych
plaszczyznach:
- obejrzenie ewentualnych formacji w zbozu
- pogadanie z ludzmi
- robienie zdjec
- obserwacje nieba, a nuz sie jakies UFO pokaze?

itp.

Kazdy ma wiec szanse, aby to zobaczyc na wlasne oczy.

Wiekszosc scepow oczywiscie wypowiada "autorytatywne" sady nt. Wylatowa,
nigdy nie bedac w odleglosci mniejszej niz 200 km od samego miejsca. Oni
"juz wiedza" co tam jest i szanownych scepowych dup (z przeproszeniem)
nie chce sie im ruszyc, bo nagle mogloby sie okazac, ze "o kurde...".
Wiec lepiej utrzymac bezpieczna scepowa odleglosc, a odpowiadac: "No
tak, ci emeryci tam maja duzo do roboty z gnieceniem tego zboza"

Jeszcze raz powtarzam: byc moze w Wylatowie, czy okolicach NIC SIE NIE
BEDZIE DZIALO - ale z drugiej strony jest pewne prawdopodobienstwo
(wieksze niz 0.5), ze jednak cos dzialo sie bedzie.

bedac otwartym na wszystkie opcje mozna myslec bez emocji i samemu
wyrabiac sobie zdanie o roznych zjawiskach nie trzymajac sie do
upadlego jednej tylko opcji albo ludzi.



I dlatego wlasnie moja propozycja spotkania w Wylatowie. Moze mnie tam
nie bedzie, moze bede, moze sie pokaza formacje, moze sie nie pokaza,
moze bedzie tam UFO, a moze nie bedzie...

KAZDY BEDZIE SOBIE MOGL TO SPRAWDZIC.

Pozdrawiam.
Andy



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


13 Cze 2003, 09:40
specu1

[...]

Samolotu nie zaprojektowano na deskach kreslarskich, ani nie obliczono
sprawnosci. Zrobili go bracia Wright... "szanowani profesorowie wyzszych
uczelni".



roznica miedzy nauka a paranauka jest taka jak miedzy samolotem braci Wright a
demonstrowanym przez Ciebie lifter. jedno dziala drugie nie.

[...]

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany



--
Pozdr.
Spec


13 Cze 2003, 10:20
specu1



[ciach ciach]

[...]
Aby poznac przeciwnika w dyskusji trzeba posiasc jego wiedze.
Dlatego nie sadze ze to dobre podejscie potepiac w czambul wszystko co
z oficjalna nauka zwiazane tak jak niedobrze jest z gory rezygnowac ze
spotkanai z Martinem w Wylatowie jak to ktos tam ostro zareagowal.



mozna sie ze wszystkimi spotykac i poznawac ich poglady i zdobywac ich wiedze.
ale zycie nie starczy. szczegolnie jesli, tak jak to jest z paranauka, w
wiekszosci nie potwierdza sie w zyciu codziennym. to tak jakby uczyc sie
wszystkich bajek na pamiec, mimo ze nigdy nic takiego sie nie wydarzy.

[...]


14 Cze 2003, 16:33
Delfino Delphis


Wszelkie problemy i nieporozumienia biorą się stąd, że
masz swoją i specyficzną definicję paranauki, z którą nie zgadzają się
jej przeciwnicy.



Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
bez ograniczen. Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
nauki), to zaraz by stad wykopali?

                 Delfino


14 Cze 2003, 19:55
Mike


Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
bez ograniczen. Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
nauki), to zaraz by stad wykopali?



Bo gdyby były dowody i to takie spelniajace wszelkie naukowe kryteria i
uznane przez scepów ( a to jest dosc istotna jak sie okazuje sprawa) to
niebylaby paranauka tylko juz normalna nauka. No ale co poniekórym nie
wystarczy jak sie powtórzy to samo po kilkadziesiat razy:)))

15 Cze 2003, 00:35
specu1


| Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
| bez ograniczen. Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
| nauki), to zaraz by stad wykopali?

Bo gdyby były dowody i to takie spelniajace wszelkie naukowe kryteria i
uznane przez scepów ( a to jest dosc istotna jak sie okazuje sprawa) to
niebylaby paranauka tylko juz normalna nauka.



a co w tym zlego? btw jak dla mnie uznanie przez scepow nie musi byc jednym z
kryteriow.

 No ale co poniekórym nie

wystarczy jak sie powtórzy to samo po kilkadziesiat razy:)))



--
Pozdr.
Spec


15 Cze 2003, 02:48
atahualpa


Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
komputery, samochody, kolo...
Dlaczego?

Nauka to pewna sformalizowana i dogmatyczna "zasada wiedzy". Ona
okresla, co jest mozliwe, a co nie jest mozliwe.



Co to jest "zasada wiedzy"? Moglbys wyjasnic to enigmatyczne pojecie.

"Kamienie nie moga spadac z nieba, jest to sprzeczne z nauka"
Lord Kelvin.



Naukowcy jak wielokrotnie wczesniej juz pisalem myla sie. Dobrzy
naukowcy to sie nawet do tego przyznaja. Pytanie: czy "paranaukowiec"
w ogole moze sie pomylic? Mozesz mi podac przyklad jakiegos pogladu
"paranaukowego", ktory zostal zweryfikowany przez "paranauke" jako
nieprawdziwy?

Wynalazca kola nie skonczyl zadnej szkoly, nie studiowal na
uniwersytecie. Fatalnie...



Podobnie wynalazca kwadratu, trojkata,  skobla, lyzki, noza, widelca,
ognia, nie siusiania pod wiatr... i czego to dowodzi?

Michael Faraday odkryl zjawisko indukcji dopiero wtedy, kiedy poznal
cala matematyke wyzsza, potrafil obliczyc skomplikowane macierze. Wyszlo
mu, ze wkladajac namagnesowany stalowy pret do cewki spowoduje
indukowanie sie w niej pradu. Wszystko wyszlo mu z obliczen.
Bo przeciez bez nauki nic by mu nie wyszlo.



A nie zauwazasz faktu, ze Faraday po dokonaniu tego odkrycia nie
zaczal nazywac naukowcow ograniczonymi ciemniakami, nie stanal ze
swoimi odkryciami w opozycji do nauki, ale do proby ich
sformalizowania wykorzystal ten sam aparat matematyczny, ktorym przed
nim poslugiwali sie Kopernik, Keppler, czy Newton? I o dziwo cholera
mu sie udalo.

Wynalazcy komputera osobistego (Steve Wozniak i Steve Jobs) nie
pracowali na uczelni - swoj komputer skonstruowali w... garazu.



A komputer konstruowali w oparciu o kalendarz astrologiczny, wskazania
rozdzki i feng-shui czy w oparciu o istniejace uklady elektroniczne i
wiedze z zakresu elektroniki, bo juz nie pamietam...

Samolotu nie zaprojektowano na deskach kreslarskich, ani nie obliczono
sprawnosci. Zrobili go bracia Wright... "szanowani profesorowie wyzszych
uczelni".



 I czy jego dzialanie w jakikolwiek sposob przeczy prawom fizyki????

Nauka zawsze stanowi 'zamkniety' zasob wiedzy, ograniczony. Nie mozna
poruszac sie z vc, nie mozna tego, nie mozna tamtego.



Podajac wczesniej przyklad Faradaya zaprzeczyles powyzszemu
stwierdzeniu.

Wtedy pojawiaja sie paranaukowcy, ktorzy nie przejmuja sie tymi zakazami
i robia... byc moze nie konczyli wyzszych uczelni, byc moze nie maja
nawet matury. I nie sa skazeni "mysleniem naukowym", ktore ogranicza.



Nazwanie Faradaya "paranaukowcem" to niezwykle smiale przedsiewziecie.

Dlatego jeszcze zdarzaja sie wynalazki, ktore teoretycznie nie maja
prawa dzialac.



 Jakie???? Samolot nie mial teoretycznie prawa dzialac? Komputer nie
mial prawa dzialac teoretycznie? A jakie na Boga teorie nie pozwalaly
im dzialac???


15 Cze 2003, 06:24
Mike


a co w tym zlego?



A ktos tu pisze że cos w tym złego?? Tyle tylko że do wszelakiej masci
czepialskich to nie dociera albo udaja że nie dopciera bo wtedy musieliby
uznać ze te ich ciagłe durne czepianie sie o dowody jest zwykła głupota.

btw jak dla mnie uznanie przez scepow nie musi byc jednym z
kryteriow.



Kazdy scep tak twierdzi a później i tak robi swoje:)))


15 Cze 2003, 08:40
EmZ

Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
bez ograniczen.



 Dokładnie. Ciekawa definicja...

Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
nauki), to zaraz by stad wykopali?



 Nie wiem właśnie :-/


15 Cze 2003, 08:44
EmZ

| Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
| bez ograniczen. Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
| nauki), to zaraz by stad wykopali?

Bo gdyby były dowody i to takie spelniajace wszelkie naukowe kryteria i
uznane przez scepów ( a to jest dosc istotna jak sie okazuje sprawa) to
niebylaby paranauka tylko juz normalna nauka.



 To w takim razie paranauka nie ma nic wspólnego z nauką (oprócz nazwy).


15 Cze 2003, 14:06
Delfino Delphis


| Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
| nauki), to zaraz by stad wykopali?

Nie wiem właśnie :-/



Bo gdzie dwoch paranaukowcow tam trzy definicje paranauk ;-)

                 Delfino


15 Cze 2003, 14:06
Delfino Delphis


Bo gdyby były dowody i to takie spelniajace wszelkie naukowe kryteria i
uznane przez scepów ( a to jest dosc istotna jak sie okazuje sprawa) to
niebylaby paranauka tylko juz normalna nauka. No ale co poniekórym nie
wystarczy jak sie powtórzy to samo po kilkadziesiat razy:)))



No ale tak wlasnie Martin definiuje paranauke. Jako nauke, z calym
scepoleniem, aparatem matematycznym i wszystkim innym, z tym
zastrzezeniem, ze zajmuje sie ona rzeczami nienaukowymi, jak UFO,
telepatia itp. itd. Dlatego twierdze, ze wiekszosc grupowiczow
niescepow takze nie zgodzi sie z ta definicja.

                 Delfino


15 Cze 2003, 14:28
Martin McKey Ltd.


roznica miedzy nauka a paranauka jest taka jak miedzy samolotem braci Wright a
demonstrowanym przez Ciebie lifter. jedno dziala drugie nie.



Pokaz mi dowody, ze nie dziala.
Poki co nazywac sie to bedzie lgarstwem :)))

Pozdr.
Spec



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


15 Cze 2003, 14:44
Martin McKey Ltd.


Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
bez ograniczen.



Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
Paranauka tak.

Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
nauki), to zaraz by stad wykopali?



Wiele razy pytalem o dowody za ewolucja, na czarne dziury...
Efekt podobny.

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


15 Cze 2003, 15:07
Martin McKey Ltd.


No ale tak wlasnie Martin definiuje paranauke. Jako nauke, z calym
scepoleniem, aparatem matematycznym i wszystkim innym, z tym
zastrzezeniem, ze zajmuje sie ona rzeczami nienaukowymi,



Nie do konca. Paranauka stara sie dopiero o WYPRACOWANIE odpowiednich
aparatow matematycznych, sposobow badania, eksperymentow majacych
potwierdzic, badz zaprzeczyc.
Podstawa paranauki, jak i nauki - jest OBSERWACJA. To jest glowny motyw,
wokol ktorego zaczyna tworzyc sie rozne hipotezy i sposoby weryfikacji.

Np. jesli ktos zaobserwowal przelot dziwnego obiektu na niebie,
zarejestrowal to, stwierdzil, ze ten obiekt wykonywal bardzo dziwne
"niemozliwe" akrobacje, to:
- ow ktos zaobserwowal UFO
- ow ktos bedzie sie staral stworzyc hipoteze, CO to moglo byc

W tworzeniu tej hipotezy moze w ktoryms miejscu dokonac pewnego wywodu
logicznego:

Jesli dany obiekt wykonywal okreslone akrobacje, z ktorym nigdy sie nie
spotkalem, to oznacza, ze dysponuje zaawansowana technologia. Poniewaz
takiej technologii nie mogli wypracowac ludzie, mozna zalozyc, ze mogla
to wypracowac jakas inna inteligencja.
Itp.

A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


15 Cze 2003, 16:17
EmZ

A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.



 A nie sądzisz, że przewidzenia też można wziąć pod uwagę?


16 Cze 2003, 01:14
atahualpa

Bo gdyby były dowody i to takie spelniajace wszelkie naukowe kryteria i
uznane przez scepów ( a to jest dosc istotna jak sie okazuje sprawa) to
niebylaby paranauka tylko juz normalna nauka. No ale co poniekórym nie
wystarczy jak sie powtórzy to samo po kilkadziesiat razy:)))



Aha, czyli mowiac innymi slowy, wg ciebie "paranauka" to taka nauka bez dowodow.
Fajny pomysl. Ciekawe czy zgadza sie tym reszta "paranaukowego" towarzystwa?


16 Cze 2003, 01:18
atahualpa



| No ale tak wlasnie Martin definiuje paranauke. Jako nauke, z calym
| scepoleniem, aparatem matematycznym i wszystkim innym, z tym
| zastrzezeniem, ze zajmuje sie ona rzeczami nienaukowymi,

Nie do konca. Paranauka stara sie dopiero o WYPRACOWANIE odpowiednich
aparatow matematycznych, sposobow badania, eksperymentow majacych
potwierdzic, badz zaprzeczyc.
Podstawa paranauki, jak i nauki - jest OBSERWACJA. To jest glowny motyw,
wokol ktorego zaczyna tworzyc sie rozne hipotezy i sposoby weryfikacji.



Nareszcie cos konkretnego! Z przyjemnoscia, jak mysle, dowiemy sie
jakich to juz "paranauka" zdazyla sie dopracowac "odpowiednich
aparatow matematycznych".


16 Cze 2003, 01:19
atahualpa



| Nie tylko przeciwnicy. Martin np. uwaza, ze paranauka, to nauka, ale
| bez ograniczen.

Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
Paranauka tak.



Jakimi metodami?


16 Cze 2003, 07:21
Martin McKey Ltd.


| A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.
 A nie sądzisz, że przewidzenia też można wziąć pod uwagę?



Tak, np. przywidzenia w obserwacjach czarnych dziur. Dlaczego tego sie
nie bierze pod uwage?

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


16 Cze 2003, 09:10
specu1


| roznica miedzy nauka a paranauka jest taka jak miedzy samolotem braci Wright a
| demonstrowanym przez Ciebie lifter. jedno dziala drugie nie.

Pokaz mi dowody, ze nie dziala.
Poki co nazywac sie to bedzie lgarstwem :)))



to Ty mi masz pokazac ze dziala. narazie wszyscy widzieli Twoj lifter - jak
ladnie dziala... no i blizniaczki wyginajace lyzeczki. no i milion dolarow.

btw plonk nie zadzialal?


16 Cze 2003, 10:11
Delfino Delphis


Nie do konca. Paranauka stara sie dopiero o WYPRACOWANIE odpowiednich
aparatow matematycznych, sposobow badania, eksperymentow majacych
potwierdzic, badz zaprzeczyc.



No to juz widze, ze zmieniasz definicje. Jakos Podkletnovy i inne
spece podobno byli paranaukowi, a oni stosowali standadrowy aparat
matematyczny.

Jesli dany obiekt wykonywal okreslone akrobacje, z ktorym nigdy sie nie
spotkalem, to oznacza, ze dysponuje zaawansowana technologia. Poniewaz
takiej technologii nie mogli wypracowac ludzie, mozna zalozyc, ze mogla
to wypracowac jakas inna inteligencja.
Itp.

A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.



Alez oczywiscie. Bo ten wniosek jest oczywisty tylko dla ciebie.
Pierwszy wniosek jaki mi sie nasuwa, gdy zobacze cos niemozliwego, to
ze postradalem zmysly i to bardziej racjonalne postepowanie.

                 Delfino


16 Cze 2003, 10:12
Delfino Delphis


Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
Paranauka tak.



Alez bedzie, w momencie gdy istnienie takich czastek stwierdzi sie
empirycznie.

| Dlaczego wiec jak zapytac tutaj o dowody (podstawa
| nauki), to zaraz by stad wykopali?

Wiele razy pytalem o dowody za ewolucja, na czarne dziury...
Efekt podobny.



No widzisz.

                 Delfino


16 Cze 2003, 10:45
specu1

Kazdy scep tak twierdzi a później i tak robi swoje:)))



to chyba kazdy paran tak mysli o sceptykach.


16 Cze 2003, 13:05
specu1



| Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
| czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
| Paranauka tak.

Alez bedzie, w momencie gdy istnienie takich czastek stwierdzi sie
empirycznie.



nie bedzie tylko juz sie interesuje - vide tachiony.


16 Cze 2003, 16:14
EmZ


| | | A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.
|  A nie sądzisz, że przewidzenia też można wziąć pod uwagę?

Tak, np. przywidzenia w obserwacjach czarnych dziur. Dlaczego tego sie
nie bierze pod uwage?



 Istnienie czarnych dziur postulują ludzie, którzy się znają na sprawie,
specjaliści (naukowcy).
 Poza tym, stwierdza się ich istnienie na podstawie badań.

 Nie ma co porównywać tego, z widzeniami UFO przez przypadkowych ludzi.


16 Cze 2003, 17:59
Ormianin

 Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,

komputery, samochody,...



?!?!?!!

Wynalazca kola nie skonczyl zadnej szkoly, nie studiowal na
uniwersytecie. Fatalnie...

[...]

Wtedy pojawiaja sie paranaukowcy, ktorzy nie przejmuja sie tymi zakazami
i robia... byc moze nie konczyli wyzszych uczelni, byc moze nie maja
nawet matury. I nie sa skazeni "mysleniem naukowym", ktore ogranicza.



Mylisz sie. Co innego jest paranauka teoretyczna, ktorej celem jest
wciagniecie
nauki do bezsensownych przedsiewziec,
a co innego genialny wynalazca. Jezeli paranauka praktyczna daje wyniki, to
zostaje zaliczona do nauki.
Jezeli znajdziesz kiedys zaginiony grobowiec Wirakoczy, nauka zajmie sie
twoim
znaleziskiem a takze badaniem
wszystkich przeslanek ktore Ciebie naprowadzily na to znalezisko.

Nauka, spelnia kilka kryteriow, ktore spelniac powinna by nosic to miano.
Przypominam sobie
niestety tylko dwa z nich.
1. Weryfikowalnosc hipotez.
2.Falsyfikacja hipotez.
Jesli na oba powyzsze pytania odpowiedz brzmi "nie" to "paranauka"
powinna sie nazywac po prostu "nienauka".



Ot - caly Ty. Paranaukowiec obrazony ze nauka nie chce zajac sie jego
teoriami.

Nauka bynajmniej nie potepia paranauki, zostawia otwarte drzwi: pokaz co
potrafisz, pokaz namacalne wyniki swoich dociekan,
wtedy nauka zajmie stanowisko. A Ty uwazasz ze nauka powinna sie na
paranauke
obrazic i potepic w czambul. Skoro tak,
sam dajesz swiadectwo ile warta jest paranauka. Paranaukowiec mowi ze
paranauka
jest gowno warta, a pewien Kretenczyk
stwierdzil ze wszyscy Kretenczycy sa klamcami. Chcesz wiec aby nauka
poswiecala
sie glownie badaniu zagadnienia
paradoksu klamcy? Przeciez to bez sensu.

pozdrawiam

Ormi


16 Cze 2003, 19:08
Delfino Delphis


nie bedzie tylko juz sie interesuje - vide tachiony.



To nie sa stricte naukowe zainteresowania ;P

                 Delfino


17 Cze 2003, 03:46
Martin McKey Ltd.


| Nie do konca. Paranauka stara sie dopiero o WYPRACOWANIE odpowiednich
| aparatow matematycznych, sposobow badania, eksperymentow majacych
| potwierdzic, badz zaprzeczyc.
No to juz widze, ze zmieniasz definicje.



Nic nie zmieniam.

Jakos Podkletnovy i inne
spece podobno byli paranaukowi, a oni stosowali standadrowy aparat
matematyczny.



To ciekawe... bo wywalili go z uczelni. Widocznie nie stosowal tego
aparatu...
Staral sie wypracowac model antygrawitacji, a ta, jak wiadomo, nie
istnieje w nauce ;PPP

| A scepy zaraz beda sie czepiac, czy mu sie nie przywidzialo.
Alez oczywiscie. Bo ten wniosek jest oczywisty tylko dla ciebie.



Nie. Nie tylko dla mnie, ale dla setek tysiecy swiadkow.

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


17 Cze 2003, 03:47
Martin McKey Ltd.


| Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
| czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
| Paranauka tak.
Alez bedzie, w momencie gdy istnienie takich czastek stwierdzi sie
empirycznie.



Zaprzeczasz sam sobie: jak moze empirycznie wykryc, skoro takich czastek
nie moze analizowac?

| Wiele razy pytalem o dowody za ewolucja, na czarne dziury...
| Efekt podobny.
No widzisz.



Od dawna to widze.

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


17 Cze 2003, 04:19
Martin McKey Ltd.


| Tak, np. przywidzenia w obserwacjach czarnych dziur. Dlaczego tego sie
| nie bierze pod uwage?
 Istnienie czarnych dziur postulują ludzie, którzy się znają na sprawie,
specjaliści (naukowcy).
 Poza tym, stwierdza się ich istnienie na podstawie badań.



Istnienie UFO postuluja ufolodzy, ktorzy analizowali setki przypadkow,
gromadzili materialy, badali, jezdzili w teren...

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


17 Cze 2003, 04:23
Martin McKey Ltd.


 Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
| komputery, samochody,...
?!?!?!!



Zdziwko?

Mylisz sie. Co innego jest paranauka teoretyczna, ktorej celem jest
wciagniecie
nauki do bezsensownych przedsiewziec,



aha... z gory wiadomo?

a co innego genialny wynalazca. Jezeli paranauka praktyczna daje wyniki, to
zostaje zaliczona do nauki.



Cala paranauka jest nauka.
Nie mowimy o pseudonaukach, ktore nie maja ABSOLUTNIE zadnych podstaw.

Jezeli znajdziesz kiedys zaginiony grobowiec Wirakoczy,



... to bedzie problem, bo Wirakocza odlecial w kosmos.
Co innego, jak znajde statek kosmiczny, albo jego pozostalosci.

Ot - caly Ty. Paranaukowiec obrazony ze nauka nie chce zajac sie jego
teoriami.



Ale teraz komentowales swoje wlasne slowa, nie moje ...

Nauka bynajmniej nie potepia paranauki, zostawia otwarte drzwi: pokaz co
potrafisz, pokaz namacalne wyniki swoich dociekan,



Alez skad. Najpierw bedzie:
- to niemozliwe
- nie bedziemy sluchali ludzi, ktorzy wierza, ze Ksiezyc jest z
zielonego sera zrobiony
- nie bedziemy zajmowali sie takimi glupotami

(chocby i samego kosmite im przyprowadzono)
Tak jest.

wtedy nauka zajmie stanowisko. A Ty uwazasz ze nauka powinna sie na
paranauke
obrazic i potepic w czambul.



Nie uwazam, bo tak po prostu jest. Wszystkie ataki na astrologie,
radiestezje, homeopatie tak wlasnie wygladaja: na pieniackie ataki, nie
podparte zadnymi argumentami.

pozdrawiam
Ormi



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


17 Cze 2003, 04:24
Martin McKey Ltd.



| nie bedzie tylko juz sie interesuje - vide tachiony.
To nie sa stricte naukowe zainteresowania ;P



Mozesz z calkowita pewnoscia, graniczaca z przekonaniem, jasno wykazac,
ze istnienie czastek poruszajacych sie z predkosciami nadswietlnymi jest
calkowicie niemozliwe?

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


17 Cze 2003, 04:55
Paulus


 Nie ma co porównywać tego, z widzeniami UFO przez przypadkowych ludzi.



A jesli widzenie UFO dokonywane jest przez armie NATOwska przy pomocy
radarow? To tez sa "przypadkowi ludzie"?
http://www.geocities.com/Area51/Vault/9054/ufobelg.html


17 Cze 2003, 08:19
atahualpa

| Nauka, spelnia kilka kryteriow, ktore spelniac powinna by nosic to miano.
| Przypominam sobie
| niestety tylko dwa z nich.
| 1. Weryfikowalnosc hipotez.
| 2.Falsyfikacja hipotez.
| Jesli na oba powyzsze pytania odpowiedz brzmi "nie" to "paranauka"
| powinna sie nazywac po prostu "nienauka".

Ot - caly Ty. Paranaukowiec obrazony ze nauka nie chce zajac sie jego
teoriami.



To jakies nieporozumienie. Ten cytat jest akurat z mojej wypowiedzi, nie McKey'a.


17 Cze 2003, 08:30
EmZ

Cala paranauka jest nauka.
Nie mowimy o pseudonaukach, ktore nie maja ABSOLUTNIE zadnych podstaw.



 Zdajesz sobie sprawę z tego, że pseudonauka tak samo jak i paranauka ma
 aspiracje to nazywania siebie nauką?

Poza tym granica jest na tyle płynna (między para- i pseudo-) że przeważnie
 wrzucane są do jednego worka i traktowane jako synonimy.


17 Cze 2003, 09:27
Mike


 To w takim razie paranauka nie ma nic wspólnego z nauką (oprócz nazwy).



Kolejna głupota- to samo co z Delfinem- powiedz kto cie uczył mysleć to cie
pomszcze. Dowody spełniajace wymogi naukowego formalizmu sa wymagane tylko w
przypadku teorii i modeli majacych byc uznane za naukowe a i tak nie zawsze
jest to spełniane bo jak juz pisałem ani teoria BB ani CD ani teoria
ewolucji takich wymogów jak na razie nie spełniaja i jeszcze duzo czasu
minie zanim to sie stanie wogole mozliwe ( choc w przypadku dwu pierwszych
nie wiadomo czy kiedykolwiek tak sie stanie). Natomiast brak takich dowodów
absolutnie nie determinuje tego czym nauka ma sie zajmowac a czym nie.

17 Cze 2003, 09:27
Mike


No ale tak wlasnie Martin definiuje paranauke. Jako nauke, z calym
scepoleniem, aparatem matematycznym i wszystkim innym, z tym
zastrzezeniem, ze zajmuje sie ona rzeczami nienaukowymi, jak UFO,
telepatia itp. itd. Dlatego twierdze, ze wiekszosc grupowiczow
niescepow takze nie zgodzi sie z ta definicja.



Powiedz kto cie uczyl myslenia to cie pomszcze:)))  A w ktorym momencie jest

paranaukach nie ma wykorzystania tego co oferuje nauka, sceptycyzmu ( nie
scepolenia - scepolenie to tylko taka odchyła co poniektórych ludzi nie
majaca nic wspolnego z rzeczywistym sceptycyzmem a i z sama nauka tez
niewiele) itp???? Róznica polega na tym że paranauki nie stawiaja sobie
ograniczeń wynikajacych z naukowego formalizmu ( cholera kolejna porcja
walenia grochem o sciane bo pisze to już chyba z setny raz) chocby z tej
racji że zajmuja sie cżesto sprawami wykraczajacymi obecnie poza możliwosc
naukowej werydfikacji. Ale nauka robi dokładnie to samo - tyle razy
przytaczane przez Martina Czarne dziury i BB tęz sa sprawami wykraczajacymi
obecnie poza możliwosci nauki co nie przeszkadza całym rzeszom naukowców sie
na powaznie tym zajmowac.

17 Cze 2003, 10:04
Paulus


 UFO czyli Niezidentyfikowane Obiekty Latające istnieją - ok.
 Rozumiem, że na niebie pojawiają się czasem dziwne obiekty.

Ale jakie są przesłanki ku temu, by twierdzić, że są to kosmici?



Dlugo by sie rozpisywac, ale niekotrzy juz sie rozpisywali. Znicz,
Haynek, Bolnar...

I _nie_ czytac tego co Lem wypisuje w swoich argumentach, bo to az
czytac zal...

 Czyste przypuszczenia...



Poki jakis ASC nie wyladuje na trawniku przed Bialym domem to tak
bedzie.

 Równie dobrze mogą to być zjawiska atmosferyczne o których nie mamy
pojęcia i wiele innych rzeczy.



Czyste przypuszczenia ;-) A powaznie mowiac - to jasne, to tez moze byc
wyjasnieniem pewnych zdarzen. Ale takie fakty, jak np. fala belgijska,
do ktorej dalem linka uprawdopadabniaja (ale dlugie slowo...) teze, ze
sa to obiekty latajace nie wykonane reka ludzka - a na pewno nie sa to
samoloty, do ktorych niektorzy chcieli by je porownywac.


17 Cze 2003, 11:19
EmZ


|  UFO czyli Niezidentyfikowane Obiekty Latające istnieją - ok.
|  Rozumiem, że na niebie pojawiają się czasem dziwne obiekty.

| Ale jakie są przesłanki ku temu, by twierdzić, że są to kosmici?

Dlugo by sie rozpisywac, ale niekotrzy juz sie rozpisywali. Znicz,
Haynek, Bolnar...



 Ludzie pokroju dr Pająka? Zgaduję...

|  Czyste przypuszczenia...

Poki jakis ASC nie wyladuje na trawniku przed Bialym domem to tak
bedzie.



 Owszem, ale nie tylko coś takiego byłoby dobrym dowodem.
 I w porządku - przypuszczać, że to kosmici można, ale czemu tak twierdzić?


17 Cze 2003, 11:21
Mike





to chyba kazdy paran tak mysli o sceptykach.



To nie jest kwestia tego co parany mysla o scepolach ( ktorzy nie wiedziec
czemu ciagle próbuja wciskac swiatu ciemnote ze sa sceptykami) tylko
doswiadczenia.


17 Cze 2003, 11:56
Adam Pietrasiewicz



| Np. nauka NIE BEDZIE zajmowala sie analizowaniem ruchow i wplywow
| czastek nadswietlnych na zjawiska podswietlne.
| Paranauka tak.

| Alez bedzie, w momencie gdy istnienie takich czastek stwierdzi sie
| empirycznie.

Zaprzeczasz sam sobie: jak moze empirycznie wykryc, skoro takich czastek
nie moze analizowac?



A moze w taki sam sposób, jak analizuje się miony, kaony i inne ony?
Ich też nie było i nagle w wyniku eksperymentów się pojawiły. I to bez
żadnego udziału paranormalniaków, tylko w wyniku prowadzenia
rzetelnych, jak najbardziej naukowych badań...


17 Cze 2003, 14:44
Nikanor


Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
komputery, samochody, kolo...
Dlaczego?



Jasne. A takze komputer, baterie sloneczne, aspiryne i nadprzewodnictwo. A
niektorzy klapki na oczach :)

Nauka to pewna sformalizowana i dogmatyczna "zasada wiedzy". Ona
okresla, co jest mozliwe, a co nie jest mozliwe.



Co to jest "pewna zasada wiedzy"? Rozne widzialem definicje nauki, ale w
kazdej wiazala sie ona z poszukiwaniem, badaniem, wymyslaniem i sprawdzaniem.

Wynalazca kola nie skonczyl zadnej szkoly, nie studiowal na
uniwersytecie. Fatalnie...



W swojej spolecznosci byl pewnie badaczem i myslicielem. Chcialoby sie
powiedziec naukowcem owych czasow. Dzis pewnie bylby profesorem :)

Michael Faraday odkryl zjawisko indukcji dopiero wtedy, kiedy poznal
cala matematyke wyzsza, potrafil obliczyc skomplikowane macierze. Wyszlo
mu, ze wkladajac namagnesowany stalowy pret do cewki spowoduje
indukowanie sie w niej pradu. Wszystko wyszlo mu z obliczen.
Bo przeciez bez nauki nic by mu nie wyszlo.



Wiesz - czasem bezpieczniej jest naukowo policzyc i wiedzec z gory, ze parzy,
niz - excuse my French - wsadzac cewke gdzie popadnie i sprawdzac co z tego
wyniknie.

Wynalazcy komputera osobistego (Steve Wozniak i Steve Jobs) nie
pracowali na uczelni - swoj komputer skonstruowali w... garazu.



To akurat cytat z wywiadu z Wozniakiem:

"Teachers started recognizing me and praising me for being smart in science
and that made me want to be even smarter in science! (...) I was also real
bright at mathematics and got my HAM radio license in 6th grade..."

Samolotu nie zaprojektowano na deskach kreslarskich, ani nie obliczono
sprawnosci. Zrobili go bracia Wright... "szanowani profesorowie wyzszych
uczelni".



A to z biografii braci Wright:
"Wilbur and Orville labored over the design of the first Wright glider in
September of 1899, carefully calculating its performance from tables of data
that Lilienthal had gathered during his lifetime. It was a biplane, similar
the Chanute’s successful 1896 glider."

Bo o Lilienthalu to slyszales? Pionier taki. Pewnie paranaukowiec.

Wtedy pojawiaja sie paranaukowcy, ktorzy nie przejmuja sie tymi zakazami
i robia... byc moze nie konczyli wyzszych uczelni, byc moze nie maja
nawet matury. I nie sa skazeni "mysleniem naukowym", ktore ogranicza.



Skazeni mysleniem faktycznie nie sa. Ale zapewniaja godziwa rozrywke :)

Dlatego jeszcze zdarzaja sie wynalazki, ktore teoretycznie nie maja
prawa dzialac.



Przyklad prosze? Tylko bez Lagiewki :) Cos, co moge kupic w sklepie, jesli
laska.

Pozdrawiam radosnie

Nikanor


17 Cze 2003, 14:59
Jakub Wróblewski

Witam,





| Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
| komputery, samochody, kolo...
| Dlaczego?

Jasne. A takze komputer, baterie sloneczne, aspiryne i nadprzewodnictwo. A
niektorzy klapki na oczach :)



Kazdy nowy wynalazek to dzielo paranaukowca. Z definicji nauki - jako
czegos, co nie dopuszcza nowosci.
Bedzie Martin mial tylko problem ze znalezieniem jakiegokolwiek naukowca.
Jak ktos wymysli cos nowego albo zrobi cos pozytecznego, to automatycznie
staje sie paranaukowcem - a ciezko znalezc kogos, kto nigdy nie wymyslil
niczego nowego i nie zrobil niczego pozytecznego. Tym sposobem Martinowa
definicja nauki staje sie pusta...

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski


17 Cze 2003, 15:36
EmZ



czegos, co nie dopuszcza nowosci.
Bedzie Martin mial tylko problem ze znalezieniem jakiegokolwiek naukowca.
Jak ktos wymysli cos nowego albo zrobi cos pozytecznego, to automatycznie
staje sie paranaukowcem - a ciezko znalezc kogos, kto nigdy nie wymyslil
niczego nowego i nie zrobil niczego pozytecznego. Tym sposobem Martinowa
definicja nauki staje sie pusta...



 Dokładnie...

17 Cze 2003, 15:41
MarekZ



| czegos, co nie dopuszcza nowosci.
| Bedzie Martin mial tylko problem ze znalezieniem jakiegokolwiek
naukowca.
| Jak ktos wymysli cos nowego albo zrobi cos pozytecznego, to
automatycznie
| staje sie paranaukowcem - a ciezko znalezc kogos, kto nigdy nie wymyslil
| niczego nowego i nie zrobil niczego pozytecznego. Tym sposobem Martinowa
| definicja nauki staje sie pusta...

 Dokładnie...



Ale chyba nikogo nie powinno to dziwic. Przeciez ciezko przejsc do porzadku
dziennego - uwazajac sie za paranaukowca - nad faktem, ze paranauki to w
praktyce glownie ogladanie tysiecy zdjec ufo oraz wymyslanie roznych tam
gestosci czwartych i wyzszych. Nieczesto w paranaukach trafia sie cos
rzeczywiscie wartosciowego wedlug 'naukowego swiatopogladu', wiec trzeba
sobie takie wartosciowe rzeczy popozyczac skadkolwiek. No a nauka jest
akurat pod reka :).

marekz


18 Cze 2003, 04:36
Paulus


| Dlugo by sie rozpisywac, ale niekotrzy juz sie rozpisywali. Znicz,
| Haynek, Bolnar...

 Ludzie pokroju dr Pająka? Zgaduję...



Zgaduj dalej. Albo wez ich ksiazki i poczytaj, to naprawde nie boli.

 Owszem, ale nie tylko coś takiego byłoby dobrym dowodem.
 I w porządku - przypuszczać, że to kosmici można, ale czemu tak twierdzić?



Po prostu - niektorzy badacze uwazaja, ze jest to najlepsza hipoteza
wyjasniajace niektore zdarzenia. Inne konkurencyjne wyjasnienia sa wg
nich gorsze. Ot i wszystko.


18 Cze 2003, 05:38
Ormianin


:

| Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
| komputery, samochody,...
| ?!?!?!!
Zdziwko?



Jak gdybys mi powiedzial ze wczoraj w parku miejskim widziales zywewego
dinozaura.

aha... z gory wiadomo?



a ty w kolko Macieju.

| a co innego genialny wynalazca. Jezeli paranauka praktyczna daje wyniki,
to

| zostaje zaliczona do nauki.

Cala paranauka jest nauka.



Nie.

Nie mowimy o pseudonaukach, ktore nie maja ABSOLUTNIE zadnych podstaw.



czym sie rozni df. paranauki od df. pseudonauki?

Alez skad. Najpierw bedzie:
- to niemozliwe
- nie bedziemy sluchali ludzi, ktorzy wierza, ze Ksiezyc jest z zielonego
sera zrobiony
- nie bedziemy zajmowali sie takimi glupotami



a czemu sie tu dziwisz?

Nie uwazam, bo tak po prostu jest. Wszystkie ataki na astrologie,
radiestezje, homeopatie tak wlasnie wygladaja: na pieniackie ataki, nie
podparte zadnymi argumentami.



Co do homeopatii to nauka wcale nie potepia. Uznaje ja nawet i nawet potrafi
wytlumaczyc na czym homeopatia
polega, dlaczego bywa skuteczna. W duzym uproszczeniu, homeopatia dziala na
zasadzie szczepionki.

Radiestezja. Szczerze mowiac usilowal mnie kiedys uczyc pewien radiesteta i
nic
z tego nie wyszlo. Chodzilem
z ta rozdzka po dzialce jak idiota i jak sobie myslalem ze tu to wody na
pewno
nie bedzie, to wlasnie rozdzka
wskazywala ze jest, a jak zaraz potem sklanialem sie ku mysli ze pewnie jest
skoro rozdzka sie odchylila, to zaraz
rozdzka wracala do pierwotnego polozenia. Ona zachowywala sie zgodnie z
moimi
myslami a nie z jakimis ciekami
wodnymi, a co ja jestem wizjoner zeby zgadnac gdzie jest woda? Jezeli nawet
bylbym to po co wtedy bylby mi ten
cholerny rozdwojony patyk?

Astrologia. To istotnie nauka potepia. Dla mnie kwestia zainteresowania
jedynie, podobnie jak wszelkie wrozby ... :)

pozdrawiam


18 Cze 2003, 06:02
Martin McKey Ltd.


| Istnienie UFO postuluja ufolodzy, ktorzy analizowali setki przypadkow,
| gromadzili materialy, badali, jezdzili w teren...
 Mają dowody na to, że są to kosmici?



Uwazasz, ze UFO = kosmici?
Jesli tak, to nie mam wiecej pytan...

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 06:04
Martin McKey Ltd.


| Cala paranauka jest nauka.
| Nie mowimy o pseudonaukach, ktore nie maja ABSOLUTNIE zadnych podstaw.
 Zdajesz sobie sprawę z tego, że pseudonauka tak samo jak i paranauka ma
 aspiracje to nazywania siebie nauką?



Jeszcze raz podam te definicje, bo widze, ze ciagle nie dociera:

Para - oznaczający bliski związek, podobieństwo, prawie lub niby.

Pseudo - oznaczający: fałsz, rzekomy, udawany, podobny do czegoś

Widzisz jakas roznice, czy nie widzisz?

Poza tym granica jest na tyle płynna (między para- i pseudo-) że przeważnie
 wrzucane są do jednego worka i traktowane jako synonimy.



Glupich nie sieja :)))

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 06:08
Martin McKey Ltd.


| Zaprzeczasz sam sobie: jak moze empirycznie wykryc, skoro takich czastek
| nie moze analizowac?
A moze w taki sam sposób, jak analizuje się miony, kaony i inne ony?



No w jaki?

Ich też nie było i nagle w wyniku eksperymentów się pojawiły.



Fatalnie... duchy to jakowes musialy byc, po sie pojawialy.
A nie straszyly bynajmniej tych naukowcow, ktorym sie ukazaly?

żadnego udziału paranormalniaków, tylko w wyniku prowadzenia
rzetelnych, jak najbardziej naukowych badań...



Ja tam bym sie bal, jakby mi sie jakies ony ukazywaly...
Egzorcyste bym probowal sciagnac...
:))))

        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 06:08
Adam Pietrasiewicz


Co do homeopatii to nauka wcale nie potepia. Uznaje ja nawet i nawet potrafi
wytlumaczyc na czym homeopatia
polega, dlaczego bywa skuteczna. W duzym uproszczeniu, homeopatia dziala na
zasadzie szczepionki.



Fajne.

Najbardziej podoba mi się gadanie o tym, co "nauka potepia".

W bardzo wielu dyskusjach na te tematy pojawia się jakiś dziwny byt, który
nazywa się "nauka" i ten byt robi rózne rzeczy. Często potepia. Czasami nie
uznaje.

Czy ktos potrafiłby mi wyjaśnić w takim razie kto to taki, ta "nauka"? Bo
ja osobiście słyszałem nieco o metodach naukowych, o filozofii nauki, o
naukach takich jak fizyka, astronomia czy chemia, ale nie spotkałem jeszcze
czegoś takiego jak nauka ogólnie, i to jeszcze potrafiąca potepiać, nie
uznawać itp.

spadających z nieba, to oznaczało, że "nauka potępia". Czy w takim razie
nauka, to lord Kelvin? A czy Fred Hoyle, to nauka, czy nie nauka? A
Hawking? A może wszyscy na raz? Czy też żaden?

Mówienie, że "nauka coś potępia" to mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że
"polityka coś potępia". To drugie stwierdzenie jest kompletnie bez sensu, a
jednak jest w zasadzie równoważne pierwszemu.

Oczywiście chodzi tu o pewien skrót myslowy, ale skrót ten jest nadużywany
i zaczął żyć, jak mi się wydaje, własnym życiem.

Nauka niczego nie potępia, co najwyżej można stwierdzić, że środowisko
naukowców nie przyjmuje jakichś dowodów, bądź się z nimi nie zgadza, bądź
wykazuje ich niedoskonałość. A dyskutuje się o konkretach. W przypadku
takiej homeopatii (żeby wrócić do tematu listu na który odpowiadam) nie
jest prawdą jakoby wiadomo było jak działa homeopatia. Jest cały szereg
badań, co do których pozostają wątpliwości metodologiczne, które mają
wykazać, że homeopatia działa, natomiast nie ma żadnych podstaw tego, CO
działa i JAK działa. Co do tego zgodni są nawet sami homeopaci. W
homeopatii nie ma CO działać i nie ma JAK działać, gdyż w granulkach
powyżej pewnego stopnia rozcieńczenia nie ma prawa być żadnych elementów
aktywnych. Co do zachowywania "pamięci" przez wodę to również nie zostało
to w żaden sposób wykazane - jedyna próba, jaka została wykonana w tej
materii zakończyła sie gigantycznym skandalem wynikającym z tego, że
naukowiec, który opublikował wyniki badań dopuścił się oszustwa. Tak więc
Pańska wypowiedź jest nieco niezgodna ze stanem faktycznym.


18 Cze 2003, 06:18
Martin McKey Ltd.


| Wszyscy pluja na paranauke, a to wlasnie dzieki niej mamy internet,
| komputery, samochody, kolo...
| Dlaczego?
Jasne. A takze komputer, baterie sloneczne, aspiryne i nadprzewodnictwo. A
niektorzy klapki na oczach :)



No... pewnie.
Np. tacy naukowcy, maja rozne klapki na oczach.

| Nauka to pewna sformalizowana i dogmatyczna "zasada wiedzy". Ona
| okresla, co jest mozliwe, a co nie jest mozliwe.
Co to jest "pewna zasada wiedzy"? Rozne widzialem definicje nauki, ale w
kazdej wiazala sie ona z poszukiwaniem, badaniem, wymyslaniem i sprawdzaniem.



O, czysta paranauka.

| Wynalazca kola nie skonczyl zadnej szkoly, nie studiowal na
| uniwersytecie. Fatalnie...
W swojej spolecznosci byl pewnie badaczem i myslicielem.



O... ale nie byl profesorem.

Chcialoby sie
powiedziec naukowcem owych czasow. Dzis pewnie bylby profesorem :)



Watpie.

| Michael Faraday odkryl zjawisko indukcji dopiero wtedy, kiedy poznal
| cala matematyke wyzsza, potrafil obliczyc skomplikowane macierze. Wyszlo
| mu, ze wkladajac namagnesowany stalowy pret do cewki spowoduje
| indukowanie sie w niej pradu. Wszystko wyszlo mu z obliczen.
| Bo przeciez bez nauki nic by mu nie wyszlo.
Wiesz - czasem bezpieczniej jest naukowo policzyc i wiedzec z gory, ze parzy,
niz - excuse my French - wsadzac cewke gdzie popadnie i sprawdzac co z tego
wyniknie.



No wiec wlasnie pisze, ze Faraday najpierw zostal profesorem, a potem
dopiero z wyliczen mu wyszlo, gdzie ma wsadzac pret do cewki.
(pewne doswiadczenie widocznie juz mial... z innych dziedzin)

"Teachers started recognizing me and praising me for being smart in science
and that made me want to be even smarter in science! (...) I was also real
bright at mathematics and got my HAM radio license in 6th grade..."



No i co? Tez mialem kiedys licencje na krotkofalarza. To ma byc naukowiec?

| Samolotu nie zaprojektowano na deskach kreslarskich, ani nie obliczono
| sprawnosci. Zrobili go bracia Wright... "szanowani profesorowie wyzszych
| uczelni".
Bo o Lilienthalu to slyszales? Pionier taki. Pewnie paranaukowiec.



Nie... profesor doktor habilitowany z paroma nagrodami i setka
publikacji w pismach naukowych? :))))

Skazeni mysleniem faktycznie nie sa. Ale zapewniaja godziwa rozrywke :)



Jako i naukowcy. Np. te afery z czaszkami z Piltdown, afera z
Bogdanoffami... sami oszusci.

Przyklad prosze?



Thestadistatica.

Pozdrawiam radosnie
Nikanor



        Szanowanko naukowe!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 06:20
Martin McKey Ltd.


Kazdy nowy wynalazek to dzielo paranaukowca.



Kazda rzecz jest dzielem naukowca. Bo tylko naukowiec ma monopol na
jakies skuteczne dzialanie.

Wiec w sumie nie ma nic, tylko nauka. Dzieki niej mamy wszystko.
Tylko ta definicja jest ogolna.
Bo niczego nie wyszczegolnia - po prostu wszystko jest nauka...

Wiec jest to definicja, ktora nie jest definicja ... :)))

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 06:41
Martin McKey Ltd.


| aha... z gory wiadomo?
a ty w kolko Macieju.



A wiec z gory wiadomo...

| Cala paranauka jest nauka.
Nie.



Tak, bo uzywa metod naukowych w celu wyjasniania (wyjasnienia) zjawisk,
ktore nie pasuja do istniejacych teorii i istniejacego paradygmatu.

| Nie mowimy o pseudonaukach, ktore nie maja ABSOLUTNIE zadnych podstaw.
czym sie rozni df. paranauki od df. pseudonauki?



Po raz trzeci juz napisze, czym rozni sie para od pseudo.

Para - prawie, zblizone.
Pseudo - falszywe, na niby.

| Alez skad. Najpierw bedzie:
| - to niemozliwe
| - nie bedziemy sluchali ludzi, ktorzy wierza, ze Ksiezyc jest z zielonego
| sera zrobiony
| - nie bedziemy zajmowali sie takimi glupotami
a czemu sie tu dziwisz?



Bo tak wyglada nauka. Nie dziwie sie, bo wlasnie TAK wyglada nauka.
Poznac nauke po naukowcach. :)))

Co do homeopatii to nauka wcale nie potepia.



O, to dosc dziwne.

polega, dlaczego bywa skuteczna. W duzym uproszczeniu, homeopatia dziala na
zasadzie szczepionki.



Przeczytales to w jednym z moich wczesniejszych postow? :PPPP
Ale homeopatia to nie tylko "zasada szczepionki".
To polaczenie kilku (kilkunastu) zasad.
Zreszta tak jak to bywa w innych metodach.

Radiestezja. Szczerze mowiac usilowal mnie kiedys uczyc pewien radiesteta i
nic
z tego nie wyszlo.



Mnie nikt nie usilowal uczyc, ja sam staralem sie zglebic, czym jest ew.
radiestezja.
Mozliwosci jest np. taka:

- struktury geologiczne "generuja" pewnego rodzaju promieniowanie, ktore
oczywiscie nie ma prawie nic wspolnego z promieniowaniem radiowym. Byc
moze jest to jakies zaklocanie pol magnetycznych, byc moze polega to na
specyficznych falach akustycznych (albo ELF, albo ultradzwieki).
Owo promieniowanie jest w pewien sposob "detektowane" przez czlowieka,
NIE PRZEZ ROZDZKI, czy WAHADELKA :))))
To tylko narzedzia. A wiec czlowiek ma jakoby mozliwosc "detekcji" tego
rodzaju promieniowania.
Zasadniczy problem lezy chyba jednak w tym, ze kazdy czlowiek moze
indywidualnie odbierac te "promieniowanie" - i, jak dotad, nie
wypracowano skutecznej metody rejestracji tego promieniowania za pomoca
przyrzadow.

Astrologia. To istotnie nauka potepia. Dla mnie kwestia zainteresowania
jedynie, podobnie jak wszelkie wrozby ... :)



Wlasnie. Jesli astrologie sprowadzac do wrozb...
To faktycznie, jest to pseudonauka, a nie paranauka.

Astrologia - jest to nauka badajaca wzajemne zaleznosci miedzy kosmosem,
  czlowiekiem i srodowiskiem.
Tak w skrocie, ogolnie.

pozdrawiam



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 08:21
Delfino Delphis


| Jakos Podkletnovy i inne
| spece podobno byli paranaukowi, a oni stosowali standadrowy aparat
| matematyczny.

To ciekawe... bo wywalili go z uczelni. Widocznie nie stosowal tego
aparatu...
Staral sie wypracowac model antygrawitacji, a ta, jak wiadomo, nie
istnieje w nauce ;PPP



Wywalili go z innych powodow. Akurat uczelnie, w odroznieniu od
instytutow, maja wiele wymogow, np. ilosc godzin dydaktycznych i
wogole, mozna wyleciec z blachych powodow ;P

                 Delfino


18 Cze 2003, 08:55
Martin McKey Ltd.


| To ciekawe... bo wywalili go z uczelni. Widocznie nie stosowal tego
| aparatu...
| Staral sie wypracowac model antygrawitacji, a ta, jak wiadomo, nie
| istnieje w nauce ;PPP
Wywalili go z innych powodow.



Z jakich, z jakich???

instytutow, maja wiele wymogow, np. ilosc godzin dydaktycznych i
wogole, mozna wyleciec z blachych powodow ;P



Za ortografie tez? :PPPP

                 Delfino



        Szanowanko!
           McKey
         FNC  Club
Paranaukowiec dyplomowany


18 Cze 2003, 09:47
tdrk

| Poza tym granica jest na tyle płynna (między para- i pseudo-) że
przeważnie
|  wrzucane są do jednego worka i traktowane jako synonimy.

Glupich nie sieja :)))



To podaj pare przykladow pseudonauk. Bo wiadomym jest, ze zaden nawiedzony
autor jakiejs teorii nie nazwie sie pseudonaukowcem. Albo okresli swoj
pomysl jako paranauke, a jesli bedzie mniej uczciwszy to nawet jako nauke.
Mimo, iz jego teoria nie bedzie uznawana przez nikogo oprocz niego i grup
ludzi, ktorzy wszystko co ma latke "paranaukowe" uznaja za prawde zwalczana
przez spiskowcow-naukowocw.


18 Cze 2003, 10:25
cvbn1



| Co do homeopatii to nauka wcale nie potepia. Uznaje ja nawet i nawet potrafi
| wytlumaczyc na czym homeopatia
| polega, dlaczego bywa skuteczna. W duzym uproszczeniu, homeopatia dziala na
| zasadzie szczepionki.

Fajne.

Najbardziej podoba mi się gadanie o tym, co "nauka potepia".

W bardzo wielu dyskusjach na te tematy pojawia się jakiś dziwny byt, który
nazywa się "nauka" i ten byt robi rózne rzeczy. Często potepia. Czasami nie
uznaje.

Czy ktos potrafiłby mi wyjaśnić w takim razie kto to taki, ta "nauka"? Bo
ja osobiście słyszałem nieco o metodach naukowych, o filozofii nauki, o
naukach takich jak fizyka, astronomia czy chemia, ale nie spotkałem jeszcze
czegoś takiego jak nauka ogólnie, i to jeszcze potrafiąca potepiać, nie
uznawać itp.

spadających z nieba, to oznaczało, że "nauka potępia". Czy w takim razie
nauka, to lord Kelvin? A czy Fred Hoyle, to nauka, czy nie nauka? A
Hawking? A może wszyscy na raz? Czy też żaden?

Mówienie, że "nauka coś potępia" to mniej więcej tak, jakby powiedzieć, że
"polityka coś potępia". To drugie stwierdzenie jest kompletnie bez sensu, a
jednak jest w zasadzie równoważne pierwszemu.

Oczywiście chodzi tu o pewien skrót myslowy, ale skrót ten jest nadużywany
i zaczął żyć, jak mi się wydaje, własnym życiem.

Nauka niczego nie potępia, co najwyżej można stwierdzić, że środowisko
naukowców nie przyjmuje jakichś dowodów, bądź się z nimi nie zgadza, bądź
wykazuje ich niedoskonałość. A dyskutuje się o konkretach. W przypadku
takiej homeopatii (żeby wrócić do tematu listu na który odpowiadam) nie
jest prawdą jakoby wiadomo było jak działa homeopatia. Jest cały szereg
badań, co do których pozostają wątpliwości metodologiczne, które mają
wykazać, że homeopatia działa, natomiast nie ma żadnych podstaw tego, CO
działa i JAK działa. Co do tego zgodni są nawet sami homeopaci. W
homeopatii nie ma CO działać i nie ma JAK działać, gdyż w granulkach
powyżej pewnego stopnia rozcieńczenia nie ma prawa być żadnych elementów
aktywnych. Co do zachowywania "pamięci" przez wodę to również nie zostało
to w żaden sposób wykazane - jedyna próba, jaka została wykonana w tej
materii zakończyła sie gigantycznym skandalem wynikającym z tego, że
naukowiec, który opublikował wyniki badań dopuścił się oszustwa. Tak więc
Pańska wypowiedź jest nieco niezgodna ze stanem faktycznym.



Nauka to jest nic innego jak grupa najzwyklejszych ludzi zajmujacych
wysokie i bardzo intratne stanowiska w urzedach, uniwersytetach,
przeroznych fundacjach i firmach powiazanych ze soba siecia interesow.

Jak pojawia sie jakas nowa teoria, niezgodna lub sprzeczna z ta
gloszona przez nich, to mafia postrzega to jako zagrozenie dla siebie
i usiluje ja zniszczyc.
W Polsce naukowa mafia uruchomila by do tego celu swojego psa
lancuchowego czyli Gazete Wyborcza i zwiazana z nia Wiedze i Zycie.

Na przyklad w 1950 roku Immanuel Velikovsky usilowal sie przebic ze
swoja teoria, ze przed 65 milionami lat dinozaury wyginely na wskutek
wielkiej katastrofy. Kiedy udalo mu sie znalesc wydawce jego pierwszej
ksiazki "Worlds of Collision", rozwscieczeni profesorowie i naukowcy
skontaktowali sie z wydawca i zazadali od niego natychmiastowego
odstapienia od zamiaru jej wydania.
Dlaczego? Otoz Teoria Velikowsky'ego byla sprzeczna z inna gloszona w
tamtym czasie teoria szeregu erupcji wulkanicznych, przez wplywowego
Nobliste Luisa Alvareza.

Bardzo wiele tego typu przypadkow, jak nauka usiluje zwalczyc, stlumic,
osmieszyc lub odfiltrowac niewygodne dla siebie odkrycia i teorie,
zostala rowniez opisana w "Archeologii Zakazanej".

pozdrawiam
cvbn1


18 Cze 2003, 10:48
Delfino Delphis


Mozesz z calkowita pewnoscia, graniczaca z przekonaniem, jasno wykazac,
ze istnienie czastek poruszajacych sie z predkosciami nadswietlnymi jest
calkowicie niemozliwe?



Nie, choc osobiscie jestem tego na 95% pewien.
A nawet jesli jest to mozliwe, to nadal nie jest to naukowe, dopoki
takich czastek sie nie znajdzie.

                 Delfino


18 Cze 2003, 10:48
Delfino Delphis


Nie... profesor doktor habilitowany z paroma nagrodami i setka
publikacji w pismach naukowych? :))))



Nie myl naukowca z inzynierem. Inzynier moze wiele rzeczy wymyslic,
ale najpierw teoretyczne podstawy musi dac naukowiec.

                 Delfino


18 Cze 2003, 10:49
Delfino Delphis


Zaprzeczasz sam sobie: jak moze empirycznie wykryc, skoro takich czastek
nie moze analizowac?




                 Delfino


18 Cze 2003, 12:00
Adam Pietrasiewicz


Nauka to jest nic innego jak grupa najzwyklejszych ludzi zajmujacych
wysokie i bardzo intratne stanowiska w urzedach, uniwersytetach,
przeroznych fundacjach i firmach powiazanych ze soba siecia interesow.



Z tymi wysokimi i intratnymi stanowiskami, to nieco Pan przesadza.
natomiast faktem jest, że są to ludzie, normalni ludzie.

Jak pojawia sie jakas nowa teoria, niezgodna lub sprzeczna z ta
gloszona przez nich, to mafia postrzega to jako zagrozenie dla siebie
i usiluje ja zniszczyc.



Jest to zwyczajna nieprawda. Gdyby tak było, jak Pan mówi, to by nie
powstawały żadne nowe teorie, a powstają. Jesli powstaje nowa teoria, to
jest ona publikowana. Po to, żeby mogła być opublikowana musi przejść przez
recenzentów. Wydawnictwom naukowym ZALEŻY na tym, by móc opublikować nowe
teorie, takie prawdziwie nowe, gdyż zwiększa się wówczas ich prestiż.
Zależy również na tym, by nie puścić bzdeta, bo ich prestiż na tym traci (a
to się przekłada na konkretne pieniądze). W wydawnictwach TEŻ siedzą
ludzie, którzy liczą pieniądze jak każdy. I jak każdy lubią mieć
satysfakcję z bycia szanowanym.

Z tym niszczeniem, to jest zwyczajna legenda. Sam Pan zauważył, że naukowcy
to są ludzie. No więc każdy z tych ludzi jest uwikłany w zupełnie inne
układy i nie ma żadnej możliwości, by wszyscy reagowali wrogo wobec nowych
teorii, gdyż zwyczajnie nie ma możliwości uwikłać wszystkich w spisek -
zawsze się znajduje grupa, która poprze.

Ponadto pojawienie się nowych teorii w naukach ścisłych czy w medycynie nie
jest zagrożeniem dla reszty naukowców. Pojawienie się na przykład nowych
metod leczenia może zagrozić jakimś laboratoriom, ale zawsze znajdą się
inne, które wyweszą w tym możliwość zysku i wesprą inicjatywę.

A w naukach ścisłych? W naukach ścisłych na przykład w latach 70 pojawiła
się teoria strun, a później teoria superstrun, które całkiem inaczej
przedstawiają wizję świata niż było to robione dotychczas, ale, jak się
wydaje, w sposób jak najbardziej naukowy i naukowymi metodami. Czyli jednak
można przedstawić nowe teorie i nie zostać zniszczonym. Z tego, co sobie
poczytałem, to wielu fizyków dość nieufnie podchodzi do teorii strun, a
jednak nie ma jakiegoś polowania na czarownice. Po prostu wystarczy
przedstawić spójną teorię i wszystko gra. A jeśli okaże się, że lepiej i
pełniej opisuje ona świat, to prędzej czy później się przebije.

Teorie, o których półgębkiem opowiada czasami Pan McKey nie przebiły sie, i
poszły w zapomnienie bo po prostu gorzej niż inne opisują świat. Niektóre z
nich, jak na przykład Wszechświat stacjonarny są autorstwa jak najbardziej
poważnych naukowców, którzy wnieśli wielki wkład do nauki całym szeregiem
swoich prac.

A w większości tego, co nazywa się "paranauką" nie ma żadnych podstaw, by
się tym poważnie zająć. Nie ma żadnych spójnych teorii, które miałyby
jakąkolwiek moc predykcyjną. Ot, takie gadanie, w stylu "czarnych dziur nie
ma, bo nie" i tyle. Trudno więc, by naukowcy zajmowali się tym, bo po co?
Po co marnować czas, kiedy można robić coś ciekawego?

W Polsce naukowa mafia uruchomila by do tego celu swojego psa
lancuchowego czyli Gazete Wyborcza i zwiazana z nia Wiedze i Zycie.

Na przyklad w 1950 roku Immanuel Velikovsky usilowal sie przebic ze
swoja teoria, ze przed 65 milionami lat dinozaury wyginely na wskutek
wielkiej katastrofy. Kiedy udalo mu sie znalesc wydawce jego pierwszej
ksiazki "Worlds of Collision", rozwscieczeni profesorowie i naukowcy
skontaktowali sie z wydawca i zazadali od niego natychmiastowego
odstapienia od zamiaru jej wydania.
Dlaczego? Otoz Teoria Velikowsky'ego byla sprzeczna z inna gloszona w
tamtym czasie teoria szeregu erupcji wulkanicznych, przez wplywowego
Nobliste Luisa Alvareza.



No i co? Przebił się, czy się nie przebił? Czyli jakoś ta mafia kiepsko
działa, co? Bo gdyby było tak, jak Pan mówi, to jednak chyba nic byśmy nie
wiedzieli o meteorycie, prawda?

Bardzo wiele tego typu przypadkow, jak nauka usiluje zwalczyc, stlumic,
osmieszyc lub odfiltrowac niewygodne dla siebie odkrycia i teorie,
zostala rowniez opisana w "Archeologii Zakazanej".



Oczywiście, że paranormalniacy kwękają, że się ich zwalcza. Tyle, że
równolegle powstają nowe teorie, powstają nowe metody leczenia i jakoś
wszystko idzie do przodu. I chwała Bogu.

A jak ktoś potrafi udowodnić możliwość łamania łyżeczek siłą woli i
przekazywania myśli na odległość, to z pewnością zarobi kupę pieniędzy - a
jak nietrudno się domyślić pieniądz, również w nauce, jest motorem
napędowym większości działań.


18 Cze 2003, 12:10
atahualpa



| Zaprzeczasz sam sobie: jak moze empirycznie wykryc, skoro takich czastek
| nie moze analizowac?

| A moze w taki sam sposób, jak analizuje się miony, kaony i inne ony?

No w jaki?

| Ich też nie było i nagle w wyniku eksperymentów się pojawiły.

Fatalnie... duchy to jakowes musialy byc, po sie pojawialy.
A nie straszyly bynajmniej tych naukowcow, ktorym sie ukazaly



"bynajmniej" nie znaczy to samo co "przynajmniej"

| żadnego udziału paranormalniaków, tylko w wyniku prowadzenia
| rzetelnych, jak najbardziej naukowych badań...

Ja tam bym sie bal, jakby mi sie jakies ony ukazywaly...
Egzorcyste bym probowal sciagnac...
:))))



I to ma wystarczyc za caly komentarz?


18 Cze 2003, 14:04
EmZ


| Istnienie UFO postuluja ufolodzy, ktorzy analizowali setki przypadkow,
| gromadzili materialy, badali, jezdzili w teren...

|  Mają dowody na to, że są to kosmici?

Uwazasz, ze UFO = kosmici?
Jesli tak, to nie mam wiecej pytan...



 Cytuję siebie z tego wątku:
"UFO czyli Niezidentyfikowane Obiekty Latające istnieją - ok."


18 Cze 2003, 14:13
EmZ

| Astrologia. To istotnie nauka potepia. Dla mnie kwestia zainteresowania
| jedynie, podobnie jak wszelkie wrozby ... :)

Wlasnie. Jesli astrologie sprowadzac do wrozb...
To faktycznie, jest to pseudonauka, a nie paranauka.

Astrologia - jest to nauka badajaca wzajemne zaleznosci miedzy kosmosem,
  czlowiekiem i srodowiskiem.
Tak w skrocie, ogolnie.



 W praktyce coś na kształt wróżb - i nie mów, że nie.
 Podałeś definicję prawdziwą, ale bardzo ogólną - zapewne celowo.


19 Cze 2003, 06:08
cvbn1



| Nauka to jest nic innego jak grupa najzwyklejszych ludzi zajmujacych
| wysokie i bardzo intratne stanowiska w urzedach, uniwersytetach,
| przeroznych fundacjach i firmach powiazanych ze soba siecia interesow.

Z tymi wysokimi i intratnymi stanowiskami, to nieco Pan przesadza.
natomiast faktem jest, że są to ludzie, normalni ludzie.

| Jak pojawia sie jakas nowa teoria, niezgodna lub sprzeczna z ta
| gloszona przez nich, to mafia postrzega to jako zagrozenie dla siebie
| i usiluje ja zniszczyc.

Jest to zwyczajna nieprawda. Gdyby tak było, jak Pan mówi, to by nie
powstawały żadne nowe teorie, a powstają. Jesli powstaje nowa teoria, to
jest ona publikowana. Po to, żeby mogła być opublikowana musi przejść przez
recenzentów. Wydawnictwom naukowym ZALEŻY na tym, by móc opublikować nowe
teorie, takie prawdziwie nowe, gdyż zwiększa się wówczas ich prestiż.
Zależy również na tym, by nie puścić bzdeta, bo ich prestiż na tym traci (a
to się przekłada na konkretne pieniądze). W wydawnictwach TEŻ siedzą
ludzie, którzy liczą pieniądze jak każdy. I jak każdy lubią mieć
satysfakcję z bycia szanowanym.

Z tym niszczeniem, to jest zwyczajna legenda. Sam Pan zauważył, że naukowcy
to są ludzie. No więc każdy z tych ludzi jest uwikłany w zupełnie inne
układy i nie ma żadnej możliwości, by wszyscy reagowali wrogo wobec nowych
teorii, gdyż zwyczajnie nie ma możliwości uwikłać wszystkich w spisek -
zawsze się znajduje grupa, która poprze.

Ponadto pojawienie się nowych teorii w naukach ścisłych czy w medycynie nie
jest zagrożeniem dla reszty naukowców. Pojawienie się na przykład nowych
metod leczenia może zagrozić jakimś laboratoriom, ale zawsze znajdą się
inne, które wyweszą w tym możliwość zysku i wesprą inicjatywę.

A w naukach ścisłych? W naukach ścisłych na przykład w latach 70 pojawiła
się teoria strun, a później teoria superstrun, które całkiem inaczej
przedstawiają wizję świata niż było to robione dotychczas, ale, jak się
wydaje, w sposób jak najbardziej naukowy i naukowymi metodami. Czyli jednak
można przedstawić nowe teorie i nie zostać zniszczonym. Z tego, co sobie
poczytałem, to wielu fizyków dość nieufnie podchodzi do teorii strun, a
jednak nie ma jakiegoś polowania na czarownice. Po prostu wystarczy
przedstawić spójną teorię i wszystko gra. A jeśli okaże się, że lepiej i
pełniej opisuje ona świat, to prędzej czy później się przebije.

Teorie, o których półgębkiem opowiada czasami Pan McKey nie przebiły sie, i
poszły w zapomnienie bo po prostu gorzej niż inne opisują świat. Niektóre z
nich, jak na przykład Wszechświat stacjonarny są autorstwa jak najbardziej
poważnych naukowców, którzy wnieśli wielki wkład do nauki całym szeregiem
swoich prac.

A w większości tego, co nazywa się "paranauką" nie ma żadnych podstaw, by
się tym poważnie zająć. Nie ma żadnych spójnych teorii, które miałyby
jakąkolwiek moc predykcyjną. Ot, takie gadanie, w stylu "czarnych dziur nie
ma, bo nie" i tyle. Trudno więc, by naukowcy zajmowali się tym, bo po co?
Po co marnować czas, kiedy można robić coś ciekawego?

| W Polsce naukowa mafia uruchomila by do tego celu swojego psa
| lancuchowego czyli Gazete Wyborcza i zwiazana z nia Wiedze i Zycie.

| Na przyklad w 1950 roku Immanuel Velikovsky usilowal sie przebic ze
| swoja teoria, ze przed 65 milionami lat dinozaury wyginely na wskutek
| wielkiej katastrofy. Kiedy udalo mu sie znalesc wydawce jego pierwszej
| ksiazki "Worlds of Collision", rozwscieczeni profesorowie i naukowcy
| skontaktowali sie z wydawca i zazadali od niego natychmiastowego
| odstapienia od zamiaru jej wydania.
| Dlaczego? Otoz Teoria Velikowsky'ego byla sprzeczna z inna gloszona w
| tamtym czasie teoria szeregu erupcji wulkanicznych, przez wplywowego
| Nobliste Luisa Alvareza.

No i co? Przebił się, czy się nie przebił? Czyli jakoś ta mafia kiepsko
działa, co? Bo gdyby było tak, jak Pan mówi, to jednak chyba nic byśmy nie
wiedzieli o meteorycie, prawda?

| Bardzo wiele tego typu przypadkow, jak nauka usiluje zwalczyc, stlumic,
| osmieszyc lub odfiltrowac niewygodne dla siebie odkrycia i teorie,
| zostala rowniez opisana w "Archeologii Zakazanej".

Oczywiście, że paranormalniacy kwękają, że się ich zwalcza. Tyle, że
równolegle powstają nowe teorie, powstają nowe metody leczenia i jakoś
wszystko idzie do przodu. I chwała Bogu.

A jak ktoś potrafi udowodnić możliwość łamania łyżeczek siłą woli i
przekazywania myśli na odległość, to z pewnością zarobi kupę pieniędzy - a
jak nietrudno się domyślić pieniądz, również w nauce, jest motorem
napędowym większości działań.



Michael J. Mahoney z Uniwersytetu Pensylwańskiego w USA badał w jakim
stopniu proces recenzowania prac przez naukowcow jest wiarygodny.
Mahoney wysłał kopie jednej pracy naukowej do 75 recenzentów, lecz
pozmieniał wyniki doświadczeń tak, że w niektórych kopiach świadczyły
one o prawdziwości powszechnie obowiązujących teorii, w pozostałych
zaś świadczyły przeciw ich prawdziwości. Mahoney ustalił, że kiedy
wyniki były niezgodne z teoretycznymi preferencjami recenzenta, metody
wykonania były krytykowane, zaś praca potępiona.

Biolog Lyn Margulis wspominała, ze jej niezmiernie ważne prace z
dziedziny endobiologii były odrzucane tylko dlatego, że była ona
wspołautorką Hipotezy Gaji. "Po prostu odrzucono mnie, zaś urzędnicy
zajmujący się przydzielaniem stypendiów, stwierdzili, że już nigdy
nie powinnam się o nie starać"
Z powodu kontrowersyjności ogromne problemy miało również wielu innych
naukowców np. Krebs, który odkrył tzw. "Cykl Krebsa", McNeish, Gold...

Teoria Velikowsky'ego została zaakceptowana ale dopiero po kilkudziesięciu
latach. Toria Thomasa Golda na temat słuchu ssaków była ignorowana
przez 30 lat, przykłady można mnożyć.
Naukowa mafia to jest cichy, niewidzialny, złożony system, który stara
się utrzymać sam siebie poprzez zagwarantowanie pewnych wyników i
odfiltrowanie całej reszty. Jest to system zdolny do zdławienia badań
nowych kierunków i nowych dziedzin życia.



Strona 1 z 21, 2


Podobne tematy

Ksiezyc z zielonego sera. Badanie naukowe. (sposob a'la badanie radiestezji).
Bog, nauka, UFO - podobienstwa, roznice, kontrowersje.
alchemia - nauka o samoprzemianie
Moc naukowca...
paranauki, planetoidy itd. bylo: zagadki 5 planety
Praktyka i teoria w nauce i paranauce a takze sceptycyzm, egzaltacja i bezpodstawna negacja ;)
Trzesienie ziemi, tsunami i paranauki.
alternatywna energia - po paranaukowemu - pytanie
30 pytań paranauki...
O mapach paranaukowo. A jednak :)))
Postep i zmiany w paranaukach.
Co to sa paranauki?
Nie ma "paranauk"...
Paranauka a nauka a wiara.
Język Enocheński
Zestawienie wypowiedzi z for dyskusyjnych !! Start
Linki,