W ogole idealem byloby przejsc przez stopnie naukowe na piedestaly
bedac w duszy paranaukowcem ;-)
ale nie mozna potepiac samego istnienia NAUKI dlatego tylko ze nie
styklo na zdanie parunastu egzaminow.
No, niektorym sie faktycznie to nie udalo, wsrod scepow sa tez ludzie
niewyksztalceni.
Ale to akurat nie jest az tak wielki problem.
Mozna wykuc na blaszke rozne teorie wzglednosci, czy inne takie i
spokojnie sobie zdac mgr fizyki teoretycznej.
Odpowiednio dobierajac cytaty, odpowiednio manipulujac tekstem mozna
"Nature" (vide - sprawa Bogdanoffow, czy Bogdanovichow) - a pozniej
okaze sie, ze praca ta, chociaz zawiera setki cytatow - jest funta
klakow warta.
Jak zreszta okolo 95% prac z fizyki teoretycznej (pozytek z nich zaden),
nic nowego nie wnosza, tylko miedla i miela te same teksty od parunastu lat.
Aby poznac przeciwnika w dyskusji trzeba posiasc jego wiedze.
Wlasnie. Aby zostac sceptykiem trzeba poznac blizej rozne aspekty nauki,
paranauki, trzeba troche porobic wlasnych badan, a nie czytac w kolko
guru Randiego.
Nie wystarczy sobie "scepic" - jak ja to robie (a jaki sie wrzask
podnosi), tylko zmieniam przedmiot tego scepienia.
Otoz "byc sceptykiem" trzeba umiec. Trzeba czasem chciec uznac pewne
argumenty, a nie obracac je zaraz w jakies idiotyzmy.
(vide: otwieranie czakramow za pomoca otwieracza, czy zapelnianie
czarnych dziur czarna farba, by byly bardziej czarne)
Dlatego nie sadze ze to dobre podejscie potepiac w czambul wszystko co
z oficjalna nauka zwiazane
Rownie niedobrze jest potepianie w czambul wszystkiego, czego nauka nie
moze wyjasnic - czyli po prostu tematyki tej grupy: UFO, magia, formacje
zbozowe itp.
tak jak niedobrze jest z gory rezygnowac ze
spotkanai z Martinem w Wylatowie jak to ktos tam ostro zareagowal.
To nie ma byc spotkanie ze mna (bo i po co??) ale spotkanie majace na
celu "wlasnooczne" zobaczenie tego, co sie tam byc moze bedzie dzialo.
Ja tam bede, bo akurat chce sie przekonac, chce zobaczyc, obojetnie: czy
ekipe studentow pracowicie kladacych zboze, czy ekipe kosmitow
wykladajacych zboze metoda zakrzywiania czasoprzestrzeni.
Chce po prostu to zobaczyc.
Dlatego ja tam jade, a innych tez "zapraszam", zeby sobie przyjechali.
Wiem, ze scepy sa od razu niechetni, bo jakby sie tam faktycznie cos
dzialo, musieliby wycofac z 97% durnych postow i sie pokajac.
Wiec ich obawy rozumiem calkowicie: otoz scepy panicznie BOJA sie
przyjechac do Wylatowa, gdyz mogloby sie okazac, ze to te parany maja
racje i tam sie cos rzeczywiscie dzieje.
Wiec pokazcie "odwage obywatelska" i odwiedzcie Wylatowo. Potem
bedziecie przynajmniej mieli odpowiednie argumenty do scepienia.
(a nie argumentacja scepa w stylu: poniewaz na Discovery pokazali, jak
emeryci robia kregi, to znaczy, ze w Wylatowie tez tak kregi robili)
(kontra argumentacyjna pokazujaca jasno sile takich argumentow: poniewaz
na www.moontruth.com pokazali, ze mozna film z ladowania na Ksiezycu
nakrecic w studiu, wobec tego ten film z pierwszego ladowania tez byl
nakrecony w studiu)
Oczywiscie ja ze swej strony nie moge zagwarantowac, ze tam w tym roku
cos sie faktycznie wydarzy, a propozycje spotkania traktuje na roznych
plaszczyznach:
- obejrzenie ewentualnych formacji w zbozu
- pogadanie z ludzmi
- robienie zdjec
- obserwacje nieba, a nuz sie jakies UFO pokaze?
itp.
Kazdy ma wiec szanse, aby to zobaczyc na wlasne oczy.
Wiekszosc scepow oczywiscie wypowiada "autorytatywne" sady nt. Wylatowa,
nigdy nie bedac w odleglosci mniejszej niz 200 km od samego miejsca. Oni
"juz wiedza" co tam jest i szanownych scepowych dup (z przeproszeniem)
nie chce sie im ruszyc, bo nagle mogloby sie okazac, ze "o kurde...".
Wiec lepiej utrzymac bezpieczna scepowa odleglosc, a odpowiadac: "No
tak, ci emeryci tam maja duzo do roboty z gnieceniem tego zboza"
Jeszcze raz powtarzam: byc moze w Wylatowie, czy okolicach NIC SIE NIE
BEDZIE DZIALO - ale z drugiej strony jest pewne prawdopodobienstwo
(wieksze niz 0.5), ze jednak cos dzialo sie bedzie.
bedac otwartym na wszystkie opcje mozna myslec bez emocji i samemu
wyrabiac sobie zdanie o roznych zjawiskach nie trzymajac sie do
upadlego jednej tylko opcji albo ludzi.
I dlatego wlasnie moja propozycja spotkania w Wylatowie. Moze mnie tam
nie bedzie, moze bede, moze sie pokaza formacje, moze sie nie pokaza,
moze bedzie tam UFO, a moze nie bedzie...
KAZDY BEDZIE SOBIE MOGL TO SPRAWDZIC.
Pozdrawiam.
Andy
Szanowanko!
McKey
FNC Club
Paranaukowiec dyplomowany